2 lip 2015

Lód Toberlone

Dzisiaj przyszła kolej na wypróbowanie loda „Toberlone”. Zacznijmy może od wstępnych wiadomości. Producent owego lodu to Niemiecki - R&R Ice Cream Deutschland – fakt ten mi się nie podoba gdyż na opakowaniu widnieje napis of Switzerland, ale nie przedłużajmy. U nas w Polsce jego dystrybutorem jest firma Zielona Budka w Mielcu. Waga naszego lodu wynosi 66g co przypada na 100ml. Na temat opakowania mogę przyznać iż rzuca się w oczy (hm, może specjalnie?). Jest ładne, utrzymane w żółtej kolorystyce, widnieje na nim bardzo kuszące zdjęcie pysznego czekoladowego loda z kawałkami czekolady i orzechów (?) oblanego cienką warstwą mlecznej czekolady z wcześniej wymienionymi dodatkami. A co pisze na tyle opakowania? Lody kakaowo-miodowe z kawałkami czekolady mlecznej z miodem i nugatem migdałowym, z kawałkami białego nugatu w polewie z czekolady mlecznej z białym nugatem. Okej, zaczynamy testowanie. Pierwszy gryz czyli czekolada – miękka, bardzo słodka, szybko się rozpływa. Następnie czujemy orzechy i jakieś kawałeczki przypominające stwardniały, roztopiony cukier. Właśnie tego się obawiałam. Kiedyś podczas próbowania czekolady Toberlone właśnie te kawałeczki „cukru” mi przeszkadzały. Producent upiera się iż jest to biały nugat, za co ja ręczyć nie mogę. Przejdźmy do lodu. Czuć w nim kakao, czuć czekoladę i ten „nugat” który przypomina mi cukier. Ah, jak ja go nie znoszę, jest taki denerwujący! Włazi w zęby, skleja je, a co jeśli ktoś je sobie na nim połamie? To  będzie katastrofa, porównywalnie straszna do smaku owego „nu-ga-tu”.  No dobra, a teraz przystąpmy do kwestii czego ja w owym lodzie nie czuję, ano miodu! Teoretycznie jest go tutaj od 4-3% niby dużo jak na takie wyroby, ale ja go nie wyczuwam. Choć, może to i dobrze? Kolejnym minusem jest niesamowita szybkość rozpuszczania się naszej czekoladowej masy. Trzeba jeść go szybko! 

Oczekiwałam czegoś znacznie lepszego. Nie po to wiozłam go 20km z jęzorem na brodzie, no dobra może nie wiozłam bo nie mam prawa jazdy, ale siedziałam na fotelu w samochodzie i rwałam sobie włosy z głowy zadając sobie pytanie „roztopi się? czy nie roztopi?”. Krótko mówiąc – sytuacja dramatyczna i bez wyjścia, bo lód już był kupiony. Jestem troszkę zawiedziona, ale ostatecznie nie był aż taki zły. Na pewno po raz kolejny go nie kupię. Owego loda oceniam na 4/6. Aż sama się dziwię, bo to dość wysoko. Nie będę się sprzeciwiać moim kupkom (czy kubkom?) smakowym wołającym „daj mu 4!” „daj mu 4!”!

Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie?: raczej nie

3 komentarze:

  1. Wygląda smakowicie, pewnie przez ten kształt, ale roztopiony cukier do mnie nie przemawia :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuj, nie znoszę Toblerone! Nie kusi :P

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dorwałam ich :< Ale nadrobię w przyszłym roku, obiecuję to sobie :D

    OdpowiedzUsuń