2 sie 2015

Kinder Country Cream&Crock

Witam moi drodzy! Sporo się działo i nie obiecuję, że jeszcze podobna sytuacja w te wakacje się nie wydarzy. Dziękuję za przewspaniałe komentarze pod poprzednim postem. Mogę się też "pochwalić" (o ile można?!), że zupełnie spontanicznie przekułam sobie pępek. Po prostu weszłam do salonu, który zobaczyłam po kupieniu podręczników i... jakoś tak wylądowałam na łożu pircingowym. Gdybym drugi raz miała robić tego kolczyka to nie wiem czy bym się zgodziła, wygląda TAK. Mi się podoba, no ale nie powiem ból był, nie jestem zbyt wytrzymała. I proszę mi nie pisać, że w moim wieku nie powinnam, jak moi rodzice mogli się na to zgodzić itd. Jak już mówiłam to było spontaniczne i ja, i moja rodzicielka byłyśmy w szoku.
Przejdźmy może do recenzji:
Na innych blogach często pojawia się recenzja tego maleńkiego cudeńka. Nie mogło zabraknąć go również u mnie, tym bardziej, że uwielbiam nowości!
Opakowanie jest małe, utrzymane w biało-czerwonych barwach. Zawiera 116 kcal w 21,5g. Łyżeczka do spożywania owego kinderka jet umieszczona z tyłu opakowania.
Po zerwaniu wieczka naszym oczom ukazuje się jajko wypełnione kremem czekoladowym ze zbożowymi drobinkami. Pachnie mi słodko, kinderkowo, trochę jak mleczna czekolada, albo milka.
Krem umieszczony w jajku ma dwa kolory - ciemny i jasny. Sam jest bardzo gęsty, słodki i mulący (biały moim zdaniem smakuje sztuczną białą czekoladą), lecz z ziarnami tworzy ciekawą kompozycję. Wśród ziarenek wyczułam, że niektóre z nich są gorzkie, lekko orzechowe i twarde, a jeszcze inne są leciutkie jak puch. W smaku owy łakoć jest nawet przystępny i dość ciekawy.

Warto spróbować tej kinderkowej nowości. Jest całkiem smaczną, małą przekąską i dobrze komponuje się z ekspandowanymi ziarenkami.

Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie?: nie wiem


11 komentarzy:

  1. moją opinię już znacie ^^ kooocham Kinder, nawet z podeszwą od buta :D Przekułaś pępek? Wow... brawa za odwage, ja bym się nie odważyła ^^ Cieszę się, że wróciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny raz napiszę, ja nie mam parcia na ten produkt. Raz - zbyt mały, dwa, zbyt drogi :o

    Cieszę się, że się pobawiłaś! I ta spontaniczność, to się chwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie jadłam, ale kinder country bardzo lubię :) I w ogóle produkty kinder to smaki mojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby nie było to takie maaaaciupeńkie to pewnie bym kupiła - toż to Kinder. Jednak z racji tego, że zjadłabym to w jakieś przypuszczam trzy sekundy i nawet bym nie poczuła to niestety muszę obejść się smakiem. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh, a ja jeszcze tego jajka nie dorwałam, a kolczyk wygląda super ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. co do kolczykow to ja nawet w uszach nie nosze :D za szybko sie denerwuje.. ciagle dotykam itd to nie dla mnie. Co do bólu.. to właśnie aż boli jak jest napisane przez U zwykłe XD

    przechodzac do kinderka całość jakoś jest mało ciekawa.. taka oczywista pomimo ze nie jadlam to wiem jak bedzie smakowac :'D a cena w niektorych sklepach naprawde mnie zaskakuje szczegolnie ze nie ma tu dodatku ZABAWKI xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dysortografię. Napisałam to w 1 wpisie ;)

      Usuń
  7. Czy w ogóle to małe gówienko można gdzieś jeszcze dostać? :P Bo oczywiście jak się zdecydowałyśmy kupić to już nigdzie tego nie ma :P
    Kolczyk bardzo fajny, my byśmy się na taki nie zdecydowały, bo nigdzie brzucha nie pokazujemy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w Żabce, albo Intermarche?
      Ja rzadko go pokazuję, traktuję ten kolczyk raczej jako ozdobę ;)

      Usuń
  8. Mam podobne zdanie do Twojego, całkiem smaczne. :D
    W końcu Kinder.

    OdpowiedzUsuń