28 wrz 2015

Milka Toffe Wholenut

Zacznę może od faktu, iż owej milki nigdy bym nie spróbowała gdyby nie koleżanka mojej mamy, która przekazała nam ją w prezencie. Po pewnym czasie, gdy minęła fala upałów, a ja miałam słodkiego głoda zabrałam się za jej testowanie. Zaczęłam od zapachu; bardzo słodkiego i lekko karmelowego. Był on prze-cudowny!
Łatwo, bez trzasku odłamałam dwa paski i wgryzłam się w warstwę bardzo słodkiej (ale nieprzesłodzonej!), przyjemnie tłustawej czekolady. Czuć w niej było mleczność i delikatny posmak kakao.

W środku znajdował się drobinkowy, lekko mleczny krem z dużą ilością mocno wyczuwalnej słodyczy i karmelowości. Dosłowny ideał!
Podczas zachwycania się nad strukturą i słodyczą owej tabliczki trafiłam na mega słodki, ciągnący się karmel i gorzkawego orzecha laskowego który idealnie przełamywał jego słodycz.

Bardzo się cieszę, że mogłam spróbować tej jakże wspaniałej milkowej czekolady. Mówi się, że nic nie dzieje się bez przypadku, więc ta milka jakby spadła mi z nieba. Kupię ją jeszcze nie raz i nie dwa raz, gdyż stała się ona z jedną z moich najbardziej lubianych czekolad. Jest fenomenalna! Zdecydowanie polecam ją miłośnikom słodkich rzeczy.

Ocena:
6/6!
Czy kupię ponownie?: jak wyżej

I tym miłym akcentem kończę posta i jadę na wycieczkę! ;*

26 wrz 2015

Praliny "Likwory" z nadzieniem alkoholowym o smaku kokosowym i wiśniowym

Dzisiaj zaprezentuję likwory z bierdronkowej firmy "Luximo Premium". Czyli czekoladki z dużą ilością alkoholowego nadzienia.
Jako pierwszą do spróbowania wybrałam wersję kokosową. W zapachu marcepanowo-kokosowa, z przebijającym się w aromatem gorzkiej czekolady i silną wonią alkoholu.
Czekolada otaczająca nadzienie szybko się rozpuszcza i "ciapie". Jest zarazem gorzka i słodka, oraz przesiąknięta alkoholem.
Płynne wnętrze również jest słodkie i czuć w nim subtelny kokos. Mocno alkoholowe, palące i szczypiące przełyk.
Całość jest gorzkawa. Alkohol początkowo pali i ogrzewa gardło, lecz po chwili czekolada dodaje charakterystycznej goryczki, a następnie znów powraca ciepłota i szczypanie. I tak w kółko. W międzyczasie niestety podczas tych jakże ciekawych doznań zanika posmak kokosa.

Kokosowa pralina trafia w moje gusta. Nie wiem ile zawiera alkoholu (i czy w ogólne) ale jest mocna.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie, ale gdyby ktoś mnie poczęstował to bym nie odmówiła

Następną wersją była wiśniowa, która pachnie wiśniami w deserowej czekoladzie.
Jej solidna warstwa czekolady nadaje alkoholowej goryczki. Jest przyjemna w odbiorze. Słodka, mocno kakaowa. Niestety brak jej mlecznego, tłustawego posmaku, ale być może to i dobrze. Przez mocniejszy akcent kakao, sam smak alkoholu staje się dużo bardziej wyraźny.
Nadzienie zawarte w czekoladce jest gęstsze i słodsze od wersji kokosowej. Alkohol jest też mocniej wyczuwalny, natomiast brakuje w nim smaku wiśni, który najprawdopodobniej zastąpiono aromatem.

Ta czekoladka niestety była gorsza od kokosowej  poprzedniczki, aczkolwiek myślę, że i tak warto ją spróbować.  Osobom lubiący mocny alkoholowy power właśnie ta wersja bardziej przypadnie do gustu, niestety to nie dla mnie.

Ocena: 3/6
Czy kupię ponownie?: nie

24 wrz 2015

Lody Daim w kubeczku

Lody Daim to kolejne lody z kubeczkowej wersji R&R Ice-Cream. U nas w Polsce niestety nie mamy ich całkowitej gamy smakowej, ale chociaż w ich czterech obecnych wariantach możemy się rozsmakować.
Po otworzeniu czerwonego kubeczka i powąchaniu daimowej lodowej abstrakcji doszłam do wniosku, że nie wyczuwam zapachu.
Same lody w smaku są mało wyraziste. Po prostu słodkie, tłuste i piankowe. Coś jak toffi ze śmietanką. Delikatny duet.
Gra w naszych ustach zaczyna się dopiero gdy trafimy na małe czekoladowe kawałeczki przypalonego cukru bądź lepkiego karmelu w bardzo słodkiej czekoladzie. Co tu mówić - słodko i chrupko.
Podczas wyczyszczania kubeczka do dna robi się zabójczo słodko i mocno karmelowo.

Są to niepozorne lody, które wyklinać będą osoby nie lubiące zasłodzenia. Są one smaczne, ale podczas moich kolejnych, i kolejnych kubeczków stały się po prostu oklepane.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: na razie nie

22 wrz 2015

Mini roladki biszkoptowe z kremowym nadzieniem waniliowo-malinowym

Roladki z biedronki podczas moich kilku sklepowych przeglądów zmuszały mnie do chwilowego kontemplowania „kupić, czy nie?”. Ostatecznie gdy zostały przecenione wzięłam jedno opakowanie, licząc na niesamowite doznania smakowe. Był jeszcze wariant z kakaowym biszkoptem, który bardzo mnie kusił, ale uznałam, że jedno opakowanie mi wystarczy, a mój portfel zachowa kilka złotych.
Po otworzeniu opakowania poczułam bardzo znajomy zapach – moje ulubione babeczki z dzieciństwa, które od czasu do czasu kupowałam w szkolnym sklepiku. W opakowaniu znajdowało się sześć jasnych, malutkich roladek. Wzięłam jedną do testu.

Jej biszkopt był bardzo suchy i słodki. Lekko tłustawy. Krem umieszczony w środku smakował bardzo sztucznie, jak margaryna z cukrem. Gdzieniegdzie tlił się w nim cytrynowy posmaczek, który niestety nie zdołał przytłumić jego straszliwej słodyczy. Malinowy sos po pierwsze smakiem zupełnie nie przypominał malin – był po prostu cholernie słodki. Jak jakiś zabarwiony kisiel z torebką cukru – fuj! Po drugie było go tyle co kot napłakał, ale to może i dobrze ze względu na jego bardzo chemiczny smak, który i tak zanika przytłumiony przez okropny krem grający pierwsze skrzypce.

Owy produkt zupełnie nie spełnił moich oczekiwań. Był zdecydowanie ZA słodki. Smakował tanio i bardzo źle. Moi domownicy po spróbowaniu oddali resztę roladek gościom, a ja cieszyłam się, że nie kupiłam wersji kakaowej która różniła się tylko dodatkiem kakaowego proszku do biszkopta.

Ocena: 1/6 (tylko za przepiękny zapach)
Czy kupię ponownie?: nie!

19 wrz 2015

Lód, batonik bounty

Wczoraj (podobnie jak niedawno Szpilka) uczestniczyłam we mszy o uświęcenie i uzdrowienie. Powiem wam, że było... świetnie! Podczas śpiewania się tańczyło robiąc różne gesty, które pokazywali ubrani na biało księża. Była orkiestra składająca się głównie z młodzieży. W połowie egzorcysta modlił się po łacińsku robiąc różne obrzędy i poświęcając przedmioty. Gdy księża przechodzili dając błogosławieństwo taka kobieta (hm..) spadła i moja mama musiała ją przytrzymywać, a... potem położyła się na posadzce.To było trochę straszne. Na sam koniec typowo jak na takich mszach księża dotykali głowy zebranych ludzi. Sporo osób wtedy też upadało, chociaż niestety nie mogę zaliczyć do nich mnie i mojej mamy, a szkoda. No, a teraz już przejdźmy do recenzji po tym jakże krótkim wstępie.
Dzisiaj nadeszła pora na recenzję loda bounty w formie batonika. W czeluściach sklepowych zamrażarek możemy znaleźć również wersje takie jak: twix, mars i snickers. Ja póki co z innymi się jeszcze nie spotkałam, ale jeśli ktokolwiek tak – proszę o poinformowanie mnie.
Przechodząc do recenzji. Opakowanie przypomina to, które mają tradycyjne batoniki bounty – jest plaża, są palmy i kokos. Bardzo mi się podoba, gdyż przypomina lato, które uwielbiam.
Po odpakowaniu loda poczułam słodki zapach mlecznej czekolady, z gdzieniegdzie przebijającym się aromatem kokosa.
Jako pierwsza na test smaku załapała się czekolada – cieniutka, bardzo słodka (ale nieprzesłodzona!), mleczna. Wyczułam w niej wiórki kokosowe, które mi o dziwo nie przeszkadzają (!), pomimo iż ich nie lubię. Moim zdaniem czekolada oblewająca recenzowany lód przypomina coś na wzór milki, a wiórki kokosowe dodają ciekawego charakteru.
Nadzienie, ku zaskoczeniu wszystkich (!), jest lodowe. W smaku mleczne, subtelnie słodkie, śmietankowo-orzeźwiające. Umieszczone są w nim (tak jak w czekoladzie) wiórki kokosowe, które na szczęście go nie przytłaczają, jak w tradycyjnym bounty. Jego konsystencja jest dość rzadka.

Lód ten jest całkiem miły w odbiorze jak dla mnie – osoby która wiórek kokosowych nienawidzi. Zupełnie nie przypomina batonika, i dobrze bo jest od niego po stokroć lepszy! Pyszny, słodki i orzeźwiający – czego chcieć więcej podczas upałów? No może jakiejś lemoniady, albo wody kokosowej skoro już jesteśmy w tropikalnym klimacie ;)

Ocena: 6/6 (bez wykrzyknika)
Czy kupię ponownie?: tak

17 wrz 2015

Tolonis typu greckiego truskawki-banan

Dzisiaj... UWAGA! UWAGA! ...będzie u mnie wstęp. Tak, dobrze przeczytaliście. Chciałabym zaznaczyć coś co każdy ma w swojej świadomości. Często słyszymy, że nic nie dzieje się bez przypadku. Otóż to. Pomogłam prywatnie pani z chemii i to mi się opłaciło. Potraktowała mnie łagodniej niż innych (tzn. niesprawiedliwie). Aczkolwiek muszę przyznać że wszystko umiałam. A jakże! Byłam nauczona bardzo dobrze, ale stres spowodował że wszystkiego zapomniałam. Dopiero za drugim razem mi się udało. Tak moi drodzy taka ze mnie wspaniała ciamajda. Porażka jakaś, no ale trudno. Muszę jakoś z tym tragicznym faktem żyć :D
Dzisiaj ostatnia recenzja jogurtów z tolonisowej serii typu greckiego. Cieszę się, że i wy, oraz i ja dotrwaliśmy do końca. Wszyscy przeżyli jak do tej pory (chyba?) więc przyszedł czas na ostatniego bierdonkowego rodzynka z truskawkami i bananem.
Jogurt tak jak w poprzednich wersjach (KLIK, KLIK, KLIK) jest gęsty, a jego konsystencja robi się rzadka po wymieszaniu z wsadem. W smaku sztuczny, lekko proszkowy. Zawierał w sobie jakąś bliżej niezidentyfikowaną metaliczną nutkę (!). Niespodzianką nie była nawet jego nieznośna kwaśność - jak na dość dużą zawartość tłuszczu - która bezczelnie drapała moje gardło (wiem, zawszę o tym wspominam, też tak macie?).
Wsad był jak mus bananowo-truskawkowy. Miał chemiczny posmak truskawki, ale dominował w nim banan. Było go dużo więcej niż w poprzednich wersjach. Na szczęście w smaku był słodszy i mniej wodnisty.

Ten wariant okazał się dużo lepszy niż jego poprzednicy. Był słodszy i mniej kwaśny. Przypominał mi danonki, które zdarzało mi się jeść w dzieciństwie. Był on dość delikatny, ale nadal mocno chemiczny. Niestety pomimo kilku plusów nie byłam w stanie zjeść całego i znów wylądował w koszu. Jak dla mnie te cztery produkty są bardzo nieudane, ale każdy ma inne kubki smakowe – jednemu coś smakuje a drugiemu nie.

Ocena: 2.5/6
Czy kupię ponownie? nie

15 wrz 2015

Wawel Cocoa Mousse

Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam pisać recenzje czekolad. Często skrywają one w swoim wnętrzu tyle wspaniałych smaków. Uwielbiam to! Dzisiaj padło na testowanie czekolady Wawel „Cocoa Mousse”. W solidniejszej tabliczce typu Ritter Sport, a nie w tradycyjnej. Jak wypadła?
Z wyglądu od razu przykuwa uwagę jej opakowanie – minimalistyczne i eleganckie. W ciemno-brązowych kolorach z zabójczym, czekoladowym, piankowym torcikiem, który pobudza zmysły. Człowiek zaczyna się poważnie zastanawiać nad smakiem czekolady, którą właśnie zamierza zjeść.
Po jej otwarciu dotarł do mnie zapach mocno gorzkiej czekolady z alkoholem.

Kostki opisywanej czekolady były solidne i grube, pokryte białym nalotem (co było dziwne, gdyż czekolada miała długą datę ważności). Widnieją na nich przepiękne ornamenty.
Gdy jedna z kostek tejże czekolady trafiła do moich ust spostrzegłam, że szybko się rozpuszcza. Na początku czułam smak gorzkiej, plastikowej, lekko bezsmakowej czekolady. Nie była świetnej jakości.
Po stopieniu się grubej warstwy czekolady natrafiłam na nadzienie – słodkie, wolno rozpuszczające się. Tworzyło ono gęstą grudkową, kakaową masę pozostawiającą drobinki na języku. Było naprawdę smaczne, gorzkawe i lekko słodkie.

Czekolada ta jest smacznym tworem od Wawla. Czuć w niej kakao i słodycz. Nie jest strasznie przesłodzona, lecz nie można zarzucić, że wcale. Szczególnie pod koniec konsumpcji mocno zamula. Aczkolwiek miło się ją jadło. Smakowała lekko wytrawnie. Była bardzo ciekawa w odbiorze i tym mnie zachwyciła.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: tak (ale prawdopodobnie już jej nie produkują w takiej wersji tabliczkowej)

13 wrz 2015

Müller Riso Czekoladowe

Dzisiaj recenzowaną słodkością będzie czekoladowy ryż na mleku od mullera. Czyli jeden ich z klasycznych smaków.
Wieczko owego produktu jest prosto zaprojektowane, ale przykuwa uwagę – widnieje na nim łyżeczka wyłaniająca się z ryżowej papki. Spływa z niej gęsty sos czekoladowy, na którym umieszczono dwie kostki czekolady. Po jego zerwaniu najpierw poczułam zapach wanilii, a następnie zimnego kakao.
Przy produkcji tego smaku nie oszczędzano cukru, bowiem produkt jest bardzo słodki. Smakuje mleczną czekoladą (35-50%), co bardzo mi odpowiada. Jest przepyszny! Gęsty, papkowo-budyniowy i mooocno mleczny.
Co do samego ryżu też nie mam zastrzeżeń. Jest go mało, aczkolwiek ten fakt nie wpływa znacząco na jego odbiór. Ponadto wydaje się miększy niż w innych wariantach.

Muller riso o smaku czekoladowym to twór do którego z chęcią będę powracać. Nie ma w nim nic do czego mogłabym się przyczepić. Zachwyca wspaniałym smakiem, konsystencją i sporą ilością. Polecam!

Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: tak

10 wrz 2015

Nak'd banana bread

Dzisiaj znów recenzja w zagranicznych klimatach. Powitajmy wegańskiego batonika  nak'd o smaku bananowego chlebka.
Po otworzeniu upokowania dociera do nas bananowo-piernikowy zapach, który po chwili zmienia się w różno-owocową woń.
Baton jest gliniasty i plastyczny. Z łatwością można go formować w dłoniach. Jest bardzo słodki. Czuć w nim mocny posmak rodzynek i banana. Jest to dziwny twór - raz niebotycznie słodki, raz dziwnie kwaśny i przypominający zlepek jabłka, malin, jeżyn i banana. Co tu dużo pisać. Ma dziwny, nieprzyjemny posmak w którym mocno zaznaczają się daktyle, do których jestem wrogo nastawiona.

Ten batonik nie jest smaczny, tylko nijaki. Brak mu charakteru i czegość... wyracistego. Jest takim... niczym? Ciężko mi go zdefiniować, bo po prostu za dużo się w nim dzieje.

Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie

8 wrz 2015

Tolonis typu greckiego z ananasem

Witam kochani! Na wstępie przeproszę za nieregularne uczęszczanie na Wasze blogi, ale sami wiecie - w tym roku mam egzaminy, co oznacza dużo roboty. Moje dni są bardzo aktywne i wyczerpujące. Mimo to postaram się aby wpisy pojawiały się co dwa dni. Dodam jeszcze, że proszę o kciuki. W środę idę do szpitala na badania kontrolne. Niby nic, ale jednak się stresuję.
Dzisiaj znowu Was pomęczę tolonisami z bierdronki, ale możecie już odetchnąć bo to przedostatni smak! Więc zaczynamy!
Moim zdaniem ten tolonis był gęstszy od poprzednio recenzowanych poprzedników (TU i TU). Bardziej słodki, ale niestety nadal zbyt kwaśny jak na swoją tłustość i moje gardło (pozostawia nieprzyjemne drapanie).  Znów mocno wyczuwalny był proszkowy, sztuczny posmak.
Wsad… no właśnie ja w tym wariancie go nie znalazłam, poza dwoma kawałkami starego, jakby zepsutego ananasa. Także poważnie zastanawiałam się, czy mój produkt jest wybrakowany, czy zawsze wariant ananasa nie posiada wsadu. W każdy razie nigdy się tego nie dowiem.

Tolonis niestety znów mnie zawiódł. Był minimalnie lepszy od poprzednio recenzowanych wersji, ale nadal niesmaczny.

Ocena: 1/6
Czy kupię ponownie?: nie

6 wrz 2015

Kinder Bueno Dark

Kinder bueno to przyjemność którą zawsze lubiłam. Jakiś czas temu do sklepów weszła wersja dark. Czy mi smakowała?
Batoniki mają zapach gorzkiej czekolady, no... ewentualnie czekoladowych ciastek. Mocno wyczuwalne jest w nich kakao.

Na początku batonik (pałeczka?) jest lekko sztuczny, ale to tylko chwilowe rozczarowanie, by po chwili uwolnić swój wyraźny, gorzki, deserowy smak.
Krem ukryty w środku jest gęsty, słodki i tłustawy. Ma orzechowy posmak.
Wafelek nadający fajnej chrupkości razem w połączeniu z nadzieniem i oblewającą go czekoladą tworzy słodki, tłusty, kakaowy twór.

Kinder bueno dark mnie nie zawiodło. Jest przepyszne! Polecam każdemu go spróbować (no może poza osobami z małym progiem zasłodzenia). Mniam!

Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: tak

4 wrz 2015

Tolonis typu greckiego o smaku wiśniowym

Dzisiaj doczekaliście się kolejnej recenzji "tolonisów typu greckiego", jeżeli jeszcze nie czytaliście poprzedniej to zapraszam TU.
Jogurt ma różowy kolor, który zapewne jest wynikiem mieszania się wsadu razem z nim. Na górze tak jak w poprzednio recenzowanej wersji zbiera się ciecz przypominająca wodę. Jogurt jest średnio gęsty, bardzo kwaśny i minimalnie słodki. Pozostawia nieprzyjemne uczucie „drapania” w gardle.
Wsad przypomina mi zwykły wiśniowy, rozwodniony, kwaśny mus, w którym poumieszczane są skrawki wiśni - bezsmakowe, nijakie, jakby stare albo z kompotu.

Jest to bardzo nieudana kompozycja. Smakuje sztucznie, bardzo kwaśno i jest po prostu niedobra. Tak jak w poprzedniej wersji – wylądował w koszu po kilku łyżeczkach. Nie jestem w stanie zjeść takiego produktu.

Ocena: 0/6
Czy kupię ponownie?: nigdy w życiu

3 wrz 2015

Milka, Sweet Winter

Witam, moi drodzy. Ostatnio mam małe problemy z moim dostawcą internetowym (z komputerem już rozwiązałam). Dlatego mam nadzieję, że moja nie obecność tutaj zostanie usprawiedliwiona. W tym miesiącu mogą być jeszcze podobne problemy, ale w październiku wszystko powinno być już okej.
Kiedyś na zakupach w makro natknęłam się na… milkę z edycji zimowej. Niestety zawsze zarzekałam się, że w końcu jej spróbuję ale na mówieniu się skończyło. Później zupełnie znikła ze sklepów. Więc gdy zobaczyłam ją leżącą samotną na półeczce w makro postanowiłam od razu kupić.
Po odpakowaniu z prze-cudownego opakowania zabrałam się za testowanie.
Na pierwszy ogień poszedł zapach – mleczny, kakaowy, słodki, czyli typowo milkowy. Później nadeszła próba smaku, którą podzieliłam na dwie choinki kostki: jasną i ciemną.
Ciemna po wsadzeniu do ust zaczęła powoli się rozpuszczać. Była przyjemnie słodka, mocno mleczna. Czuć w niej również było kakao. Bardzo mi smakowała.
Jasna wydawała mi się bardziej mleczna od poprzedniczki, dużo słodsza, wręcz przesłodzona i taka... kinderkowa. Była gorsza od wersji ciemnej, ale nadal smaczna.

Nie żałuję tego zakupu. Czekolada okazała się przepyszna. Raz atakowała mnie ogromna słodycz, gdy sięgałam po jasną kostkę. Lecz po chwili równoważyła ją ciemna. Wszystko świetnie się uzupełniało. Polecam!

Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: tak