16 sty 2016

Gofr "Caprisse" z nadzieniem mlecznym

Dzisiaj mam ważne spotkanie, a to oznacza stress level up. Trzymajcie za mnie kciuki!

Dawno temu recenzowałam Caprisse o smaku czekoladowym (TU), pewnie już zdążyliście o nim zapomnieć, ale ja wspaniałomyślna przypomnę Wam, że została również wersja z nadzieniem mlecznym. Po otwarciu opakowania poczułam biszkoptowy zapach z dozą alkoholu (coś, jak cukierki z alkoholem).
Nadgryzłam biszkopt, który okazał się mięciutki, delikatnie wypieczony, ale nie chrupiący. W smaku bardzo słodki, minimalnie tłusty.
Następnie dostałam się do warstwy z tłustym, słodkim, alkoholowym, mazistym kremem, który przypominał mi budyń.

Gofr Caprisse z nadzieniem mleczny okazał się lepszy od poprzednika, pod wieloma względami, aczkolwiek myślę że najważniejszym z nich jest - nienachalna słodycz. Ów konkurent smakował znacząco lepiej, i jeśli miałabym się na niego podobnie skusić, to wybrałabym właśnie ten wariant.

Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie?: raczej nie

14 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki mocno, zwłaszcza że mnie ucieszyłaś wstawiając recenzję tego gofra :D Samo ciasto brzmi dobrze, szkoda tego tłustego, alkoholowego kremu >.<

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadłam któregoś z nich tylko nie pamiętam teraz z którym nadzieniem. Wydaje mi się, że pewnie z mlecznym, bo zwykle to ten smak należy do moich ulubionych. Z tego co pamiętam to mi smakowało. :-) Wiadomo, że bez rewelacji, bo to taki słodki kapeć z ulepkowym nadzieniem, ale jak na zaspokojenie głodu na cukier jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. jadłam... ba z żabuchy jest, ale powtórzę... trochę się zawiodłam... wcale nie smakował jak gofr, tylko sztuczny słodycz... ale ja lubię rozmiękłe ciasteczka więc spałaszowałam go bez grymasów i narzekań :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem z alkoholem na pewno by mnie od niego odrzucił... W ogóle to nie lubię takich kupnych, pakowanych gofrów.
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich gotowych gofrów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubie alkoholowych nut w slodyczach, nawet bardzo. Wole prawdziwe gorfy z bita smietana :p ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad kupieniem i nad tym, kto recenzował wersją jednego z nich. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś lubiłam takie gofry ,ale jakoś ostatnio dla mnie za słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda jak miękka bułeczka, albo bardziej babeczka lub biszkopt :)
    Przypomniałaś mi jak dawno gofrów nie jadłam, a one tak mi się kojarzą z wakacjami, mmm, aż czuję zapach takiego świeżutkiego, chrupiącego, z nutellą, mm :DD

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubiłam te tradycyjne biszkoptowe gofry bez nadzienia, więc te może też bym polubiła. A kruchości to bym się po nich nie spodziewała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cukierki z alkoholem, mniam. Jakbym kupowała te gofry, musiałabym się zapatrzyć od razu w dwie sztuki, żeby jedną zjeść jako kapcia, a drugą podpiec (takie same gofry bez kremu wkłada się do tostera i wychodzą normalnie chrupiące).

    OdpowiedzUsuń
  12. Tych jeszcze ni jadłam, ale czekoladowy wspominam z traumą :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś nadal omijamy je szerokim łukiem :) Chociaż nabrałyśmy ochoty na gofry ale prawdziwe :D
    Mamy nadzieję, że spotkanie się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gofry super, ale jakoś wolę sama je przygotować z owocami. Wersja bardziej fit :) Tutaj nadzienie nie przypadło mi do gustu i tak jak piszesz jest za słodkie, przypominające budyń ;/ Zdecydowanie polecam własne gofry :)

    OdpowiedzUsuń