Limitowanego góralka mogliśmy spotkać w dwóch wersjach - truskawkowej i cytrynowej. Tej drugiej niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć, natomiast ów truskawkową dorwałam w Intermarche i pod wpływem chęci na coś pseudo-truskawkowego sięgnęłam po nią.
Po otworzeniu opakowania najpierw poczułam sztuczno-truskawkowy zapach. Następnie do mojego nosa dobiegł również aromat pudrowych, owocowych cukierków o smaku cytryny i malin, oraz nuta kwaśności zozoli, tudzież pianek jojo.
W przekroju wafelek mnie zawiódł. Spodziewałam się, że jego krem będzie bardziej intensywny w kolorze, a niestety moim oczom ukazał się zaróżowiały beż.
Wafelek był delikatny, chrupki i bezsmakowy jak chrupki dla dzieci. Czekolada oblewająca boki ów batonika była sztuczna, tania, słodka. Nie powaliła mnie. Jedynym "punktem zaciekawienia" mógł być jedynie subtelny posmak truskawek.
Nadzienie w smaku było słodkie, chemiczno-truskawkowe, proszkowe. Trochę w konsystekcji i smaku jak guma. Ble!
Góralek truskawkowy okazał się totalną porażką. Był strasznie sztuczny i niesmaczny. Nie będę rozpaczała jeżeli już nigdy nie zobaczę go na półkach sklepowych. Zdecydowanie nie polecam!
Ocena: 1.5/6
Czy kupię ponownie?: nie