Jak dobrze, że już jestem po testach. Są wstępne wyniki - 79% z historii i 100% z wosu. Jestem mega zadowolona, chciałabym takie wyniki mieć (no może z historii o 1% więcej, ale dali tak idiotyczne zadanie z pewną ikoną, że straciłam na nim 3 punkty) na prawdziwym egzaminie. Spodziewałam się 40-50% bo szłam zupełnie nieprzygotowana (nawet długopisu zapomniałam). Chyba najgorzej pójdzie mi część matematyczno-przyrodnicza, bo prawie wszystko strzelałam. No, ale pożyjemy, zobaczymy.
A dzisiaj lecę do kina na Kosogłosa!
Miłego dnia :*
Miłego dnia :*
Gdy pewnego dnia na półkach sklepowych zobaczyłam riso agrestowe byłam lekko zszokowana i nie dowierzałam własnym oczom. W końcu nie często spotyka się deserki bądź jogurty o takim smaku. Kubeczek owego riso powędrował do mojego koszyka.
Gdy nadszedł dzień recenzji spokonie mu się przyjżałam. Jego opakowanie mnie odpychało. Coś mi w nim nie pasowało. Być może chodzi tu o dziwny kolor zieleni, albo nieurodziwy wygląd agrestu. Nie wiem.
W każdym razie po otworzeniu wieczka jako pierwszy na test załapał się ryż. Pachniał on słodko, mlecznie i bardzo... ryżowo. Jego smak był mleczno-tłustawy, tliła się w nim delikatną słodycz. Mniam!
Następnie zabrałam się za agrest. Na początku wyczułam jego lekką woń, a następnie go spróbowałam. Z jednej strony był kwaśny, a z drugiej słodki i cierpki. Zdecydowanie wyczułam w nim cień jego charakterystycznego posmaku.
Po wymieszaniu zawartości obu kubeczków kwaśność zmalała i nie była już tak nachalna. Jedynie równoważyła całość. Natomiast zdecydowanie dominował tu słodki, mleczny smak.
Reasumując muller wyprodukował całkiem ciekawy i smaczny ryż na mleku. Łamie on zdecydowanie dotychczasowe połączenia smakowe. Jest to coś do czego chętnie jeszcze kiedyś powrócę.
Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: tak
Ja bym chyba nie wymieszała tych kubeczków, bo wolę jeść oddzielnie takie przeciwstawne smaki :)
OdpowiedzUsuńGratuluję wyników ;)
Haha, wiem że nikt nie miesza zawartości deserków tak jak ja :D No cóż każdy ma jakieś dziwactwa!
UsuńDziękuję :*
Przepraszam bardzo Karo ale ja mieszam :) J.
UsuńNo, no czego to ja się mogę dowiedzieć ^^
Usuńnie jadłam tego smaku, jedynie agrestowy... już żałuję >.<
OdpowiedzUsuńCo do egzaminów, brawo! Świetne wyniki :D Ha wiedziałam, że inteligentna z Ciebie dama :D
To trzeba go poszukać w sklepie :D
UsuńDziękuję z całego serducha :*
Podziękuj sobie Ajsztajnie :D :*
UsuńJaka kochana <3
UsuńJa uwielbiam wszystko mullera :)
OdpowiedzUsuńJadlam go I dla mnie rewelacja! Bardzo podobala mi sie ta kwaskowosc I slodycz! Jak samo dobry jest dla mnie rabarbarowy z ten serii, probowalas?
OdpowiedzUsuńhttp://bemoresweet.blogspot.com/2015/10/mullel-ryz-na-mleku-z-wsadem.html
UsuńGratuluje słońce! :-)
OdpowiedzUsuńA co do tych wersji to jadłam tylko morelową, ale średnio mi smakowała. :< Ten syrop był na maksa przecukrzony, jak ten z brzoskwini w puszcze, ale bardziej chemiczny. O tym słyszałam jednak sporo dobrego. :-)
Dziękuję :*
UsuńTen morelowy recenzowałam u siebie i był właśnie taki jak napisałaś - chemiczny i przecukrzony.
Tego nie próbowałaś!? To skandal jak na fankę riso!
Gratuluje wyników.
OdpowiedzUsuńTeraz się zastanawiam, czy ja jadłam tą wersję? Na pewno jadłam rabarbarową, ale tą? Za chiny nie pamiętam.
Dzięki :*
UsuńNo to może smaki trzeba odświeżyć, haha :D
Jeden z naszych ulubionych połączeń od Mullera :D Uwielbiamy agrest i notorycznie w sezonie cierpimy na jego niedosyt... Nam ten wariant bardo smakował :)
OdpowiedzUsuńA i gratulujemy tak dobrych wyników :D Oby tak dalej !!
Ja za agrestem nie przepadam haha, ale w tym mullerze był całkiem całkiem :D
UsuńDziękuję Wam :*
Wow, gratuluję wyniku! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńDobre wyniki :>
OdpowiedzUsuńKosogłos? Ugh, meh.. Zresztą, sama obejrzysz, daj znać jak ci się podobało :D
Film był całkiem fajnie zrobiony, ale nie spowodował u mnie płaczu. W każdym razie książkę czytałam więc wiedziałam czego się spodziewać... 4.5/6 :D
UsuńHoho, u mnie film miałby gorszą ocenę xD Ale wiadomo, jak ostatnia część to trzeba było pójść.
UsuńJeśli mogę się spytać, jesteś w team Gale czy team Peeta? :D
Gale!!!
UsuńO matko, gdzie Ty go znalazłaś!? *-* Zazdro. Jakoś nie widziałam ich nigdzie od roku, a próbowałam tylko rabarbarowego.
OdpowiedzUsuńO już nie pamiętam - biedra, tesco, albo stary real :D
UsuńIkona była najłatwiejsza :D
OdpowiedzUsuńCzemu nic nie mówiłaś że byłaś na kosoglosie? Ostatnio wszystkiego dowiaduje się z bloga J.
Nie była fuuu xD
UsuńBo mnie nie słuchasz :P
Ja najbardziej lubię wersję solo. Mi też się nie udało iść na Kosogłosa :(
OdpowiedzUsuńPrzecież wyraźnie napisałam, że IDĘ na kosogłosa!
Usuń