Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2/6. Pokaż wszystkie posty

22 lis 2015

Jogurt kokosowo-migdałowy, Bon Creme

Nie śpię. Nie wiem czego już chce. Piszę. Dochodzę do nowych sentencji filozoficznych i pomimo iż jest mi bardzo głupio, jakoś staram się zapomnieć, bo wnioski już wyciągnęłam. "Każda beznadziejna sytuacja jest po to, aby drugi raz nie wpaść w to samo błoto". I wiecie co jest dziwne - z jednej strony mój świat się wali na małe drobne kawałeczki jak stłuczony wazon, a z drugiej układa jak puzzle, ale w tych puzzlach niestety są braki. Chyba bez sensu starać je układać... jeżeli i tak nigdy pełnego, idealnego obrazka nie otrzymamy... chociaż... dobrze jest się starać, ale trzeba pamiętać, że nigdy perfekcyjnie nie będzie. Tak się po prostu nie da.
Jednymi ze stałych biedronkowych produktów cieszącymi się powszechnym uznaniem konsumentów są jogurty z serii bone creme. Słyszałam o nich do tej pory same pozytywne opinie, więc postanowiłam również ich spróbować, co by własną opinię sobie wyrobić.
Po otworzeniu wieczka wyczułam sztuczny kokosowy, tudzież marcepanowy zapach. 
Smak owego jogurtu opisałabym jako bardzo słodki, minimalnie kwaskowaty. Jego konsystencja była gęsta i kremowa. Znajdowały się w niej płatki migdałowe, które akurat mojej osobie nie pasowały. 
Pod koniec konsumpcji w jogurcie niestety coraz bardziej dominowała nieprzyjemna kwaśność. 

Jest to jogurt, który niestety nie spełnił moich oczekiwań i zdewastował wspaniałe wyobrażenia delikatnego, kremowo-tłustawego, lekko słodkiego jogurtu migdałowo-kokosowego. Zupełnie nie wyczułam w nim głównych bohaterów (!), a ów produkt z każdą kolejną łyżeczką stawał się po prostu nudny i oklepany. Nie jest to bone creme kokosowowo-migdałowy nie jest dla mnie.

Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie

11 lis 2015

Monte z czekoladą, orzechami i sosem karmelowym

Dzisiaj idę sprzedawać rogale świętomarcińskie. Mam nadzieje, że będzie fajna, uroczysta atmosfera, oraz dobry humor. A teraz przejdźmy do recenzji pewnej wariacji na temat monte.
Producent na wieczku owego deseru, który mogliśmy nabyć w biedronce, napisał iż jest to deser mleczny z czekoladą, orzechami i sosem karmelowym. Moja jakże bujna wyobraźnia od razu wyobraziła sobie kubeczek pełen pysznego monte - takiego jaki zapamiętałam w dzieciństwie - z dodatkiem gęstego, słodkiego karmelowego sosu i pysznych cząstek świeżych orzechów, lecz w rzeczywistości ujrzałam beżowo-kawową breję.
Zapach miała ona przyjemny, przypominający śmietankowe cappucino. Smakowała bardzo słodko, karmelowo-śmietankowo i lekko tłustawo. Sam sos stwarzał wrażenie wodnistego w smaku i nie przypadł mi do gustu. Spodziewałam się czegoś bardziej gęstego i słodszego na swój karmelowy sposób.
Po wymieszaniu całość nabrała sztucznego posmaku toffi, który psuł cały produkt, a orzechy nie były wyczuwalne. W sumie to nie mam pojęcia czy miały one występować w kawałkach czy pod postacią zmielonego proszku (?). No i czekolada, jej też zabrakło.

Ten deser zdecydowanie mi nie spasował. Zabrakło w nim dobrego, karmelowego sosu (a nie zabarwionej wody) i obiecanych orzechów których w żaden sposób nie mogłam w owym produkcie znaleźć. Koniecznie do poprawki, panie producencie!

Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie

10 wrz 2015

Nak'd banana bread

Dzisiaj znów recenzja w zagranicznych klimatach. Powitajmy wegańskiego batonika  nak'd o smaku bananowego chlebka.
Po otworzeniu upokowania dociera do nas bananowo-piernikowy zapach, który po chwili zmienia się w różno-owocową woń.
Baton jest gliniasty i plastyczny. Z łatwością można go formować w dłoniach. Jest bardzo słodki. Czuć w nim mocny posmak rodzynek i banana. Jest to dziwny twór - raz niebotycznie słodki, raz dziwnie kwaśny i przypominający zlepek jabłka, malin, jeżyn i banana. Co tu dużo pisać. Ma dziwny, nieprzyjemny posmak w którym mocno zaznaczają się daktyle, do których jestem wrogo nastawiona.

Ten batonik nie jest smaczny, tylko nijaki. Brak mu charakteru i czegość... wyracistego. Jest takim... niczym? Ciężko mi go zdefiniować, bo po prostu za dużo się w nim dzieje.

Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie

4 sie 2015

Hity Crème Brulèe

Dzisiaj prezentuję Wam recenzję kolejnej wersji ciasteczek Hit o smaku Creme Brulee. Jeżeli chcecie przeczytać moję poprzednią opinię Hitów o smaku Choco Delight to zapraszam TU.
Hity Creme Brulee pachną waniliowymi, maślanymi herbatnikami, jak dla mnie kusząco. W konsystencji niestety jak zwykle kruszą się niemiłosiernie. Sam herbatnik jest jasny, słodki, lekko gorzki i „bułkowy”. 
Krem upchnięty pomiędzy owe dwa herbatniki smakuje maślano... jak masło z cukrem. Jest bardzo słodki, na pewno dużo lepszy niż nadzienie w wersji Choco Delight. Aczkolwiek nie jest to jakiś fenomen i na miejscu producenta nie pisałabym, że owy wariant to "creme brulee", raczej wanilia.

Niestety całość nadal smakuje tanio, aczkolwiek dużo lepiej niż w poprzednio testowanej wersji. Nigdy nie próbowałam Creme Brulee więc nie mogę się odnieść smakowo do tego francuskiego smakołyku. Na szczęście tę wersję Hitów da się nawet zjeść, aczkolwiek nadal jest przerażająco słabo, aż chce się rzec: wać Hity, wciskają nam same podrobione kity!
 
Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie!