21 lip 2015

Wakacje :)

Wypadł mi spontaniczny wyjazd więc przez kilka dni nie będzie postów. Życzę Wam udanych wakacji :*
Ps. Jeśli złapie Wi-Fi to post się pojawi ;)

20 lip 2015

QuestBar Apple Pie + LBA

Na moim blogu nie mogło zabraknąć recenzji mojego faworyta - QuestBara o smaku Apple Pie. Na jego opakowaniu widnieje pyszna, pełna kawałków jabłek, szarlotka z lodami (swoją drogą, nigdy nie jadłam szarlotki z lodami). Po odpakowaniu naszym oczom ukazuje się 60g batonik proteinowy pachnący chemicznym jabłkiem, szarlotką, albo cynamonem - nie mogę się zdecydować, za każdym razem czułam coś zupełnie innego. Ten wariant wydaje się również miększy, dużo bardziej plastyczny i mniej "wiórkowaty" od innych QuestBarów.
Jedząc go możemy się rozsmakować w jego słodziutkim jabłkowo-cynamonowym smaku. Czasami czujemy nutkę orzechową, co zupełnie  nie przeszkadza, wręcz nadaje charakteru. W środku umieszczono również mięciutkie suszone jabłka, które fajnie pasują do całokształtu batona.
Po upieczeniu owy wariant staje się słodkim jabłkowo-orzechowym ciastem, posypanym cynamonem.

QuestBar Apple Pie to mój bezapelacyjny faworyt. Jest wspaniały, słodziutki i miękki, no po prostu ideał. W dodatku taki batonik to proteinowa bomba zawierająca mniej niż 200 kcal. Gorąco polecam zacząć przygodę z Questami właśnie od tego smaku.

Quest Bar przed upieczeniem: 6/6!
Quest Bar po upieczeniu: 6/6!
Czy kupię ponownie?: zdecydowanie tak

Zostałam nominowana przez Natalie do Liebster Blog Awards. Dziękuję i już odpowiadam:
1.Znienawidzony przedmiot szkolny?
- polski (mam problemy z ortografią i gramatyką), historia (nie lubię żadnych tematów poza II wojną światową) i fizyka (nie lubię, o!)
2.Znak zodiaku?
- rak
3.Wierzysz w horoskopy?
- nie
4.Reagujesz na zmiany pogody?
- zdarza się, że jest mi słabo, albo coś mnie boli, często też pogoda ma wpływ na mój humor
5.Ulubiony słodycz z dzieciństwa?
- nie pamiętam, jako dziecko nie miałam aż tak dobrego wyczucia smaku i to co było nawet niezbyt dobre mi smakowało
6.Ulubione danie z dzieciństwa?
- lubiłam leczo, ale koniecznie bez kiełbasy!, tosty, oraz pierogi ruskie
7.Ulubione letnie śniadanie?
- jestem monotonna, owsianka
8.Ulubiony letni obiad?
- ja tam nie patrzę czy letnie czy nie :D kopytka w sosie szpinakowym, ryż z pomidorową potrawką z czerwonej soczewicy z mleczkiem kokosowym
9.Malujesz paznokcie? Na jaki kolor najczęściej?
- tak, ale tylko gdy nie chodzę do szkoły, najczęściej na kolor nude
10.Ulubiony smak lodów?
- nie jestem zbyt wymagająca (co do lodów!) i dużo lodów mi smakuje
11.Ulubiona aktywność fizyczna?
- spacer

19 lip 2015

Müller Riso Chocolate Vanilia


Dzisiaj przejdę do recenzji czekoladowego deseru mleczno-ryżowego z sosem o smaku waniliowym. Na wieczku tak jak w poprzednio recenzowanym wariancie kokosowym widnieje sprecyzowany smak naszego ryżu. Czyli kwiat wanilii razem z jej dwiema laskami oraz łyżeczka z gęstym czekoladowym ryżem polanym żółtym sosem.
A co otrzymujemy? Pachnącą zimnym, słodkim kakaem paćkę z mikro drobinkami ryżu. Niestety sosu też lupą trzeba w nim szukać. Ten wariant zawiera go wyjątkowo mało, a tak właściwie to wcale.

Owy ryż smakuje po prostu zimnym, słodkim kakaem zrobionym na mleku (tylko mi nie piszcie, że nigdy takiego nie piliście), jest bardziej miękki niż inne mullerowe ryże. Jest może minimalnie bardziej gorzkawy, ale nadal słodki. Wraz z jedzeniem wyczuwamy tutaj czekoladową nutkę. Smakuje jak 45-50% czekolada. Pomimo, że mamy tu do czynienia z (!) wanilią w proszku i aromatem - ja tych składników nie wyczuwam.

Kompozycja ta jest dość smaczna i przypomina mi zimne kakao z dzieciństwa, które bardzo lubiłam. Zdecydowanie na minus oceniłabym niesamowicie znikomą ilość ryżu, a może to miał być budyń?, oraz totalny brak sosu waniliowego, albo chociaż aromatu.

Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie?: musiałabym się zastanowić

18 lip 2015

QuestBar Chocolate Chip Cookie Dough

Dzisiaj przychodzę z recenzją QuestBara o smaku Chocolate Chip Cookie Dough, czyli o smaku ciasta na ciasteczka. Brzmi pysznie prawda?
Od razu przejdźmy do sedna, baton pachnie gorzką czekoladą, albo nie! ciastem z gorzką czekoladą. Jego konsystencja jest taka jak w każdym Queście czyli wiórkowa, zbita, lekko "ciągnie się" podczas jedzenia.
W smaku jest przepyszny, słodziutki (słodszy niż inne Questy). Przypomina mi wilgotnego placka, z kawałkami gorzkiej czekolady, która równoważy jego smak i nadaje mu charakter.
Po upieczeniu do nosa dochodzi oszałamiający zapach czekoladowego ciasta. Konsystencja robi się zbito-piankowa, miękka, delikatna. Jest jeszcze słodszy, jeszcze pyszniejszy i jeszcze bardziej zajebisty.

Ten smak jest jednym z moich faworytów. Jest wspaniały zarówno przed jak i po upieczeniu! Tu nie ma sensu nic dodawać - ideał.

Ocena Quest'a przed upieczeniem: 6/6!
Ocena Quest'a po upieczeniem: 6/6!
Czy kupię ponownie?: tak

17 lip 2015

Hity White Choco Delight

Hity zawsze kojarzyły mi się ze zwykłymi dwoma okrągłymi herbatnikami, pomiędzy którymi znajdował się słodki, kakaowy krem. Lubiłam je maczać w herbacie i zajadać. Ostatnio jednak wyszły pewne nowe wariacje na temat owych ciastek, dlatego postanowiłam je zakupić, aby przetestować kilka nowych smaków.
Na pierwszy test załapały się hity white choco delight. Czyli dwa kakaowe herbatniki, tudzież ciastka pomiędzy którymi umieszczony został biały krem z białą czekoladą i borówkami.
W zapachu są one jak delikatnie maślane, lekko kakaowe herbatniki. Ich smak opisałabym jako lekko słodki, mocno kakaowy, nawet lekko czekoladowy. Wyczułam w nim również goryczkę, którą wytwarza kakao.
Razem z kremem nasz "Hit" albo Kit smakuje jak tanie herbatniki z słodkim, sztucznym nadzieniem zrobionym z margaryny i cukru. Okropność! Znalazłam w nim małe kawałeczki białej czekolady oraz mikroskopijne kropeczki borówek, aczkolwiek podczas konsumpcji ich w ogóle nie czułam.

Owa kompozycja jest nudna i nie przypadła mi do gustu. Zapowiadała się dość wyszukanie i wykwintnie. Herbatniki-markizy kakaowe z kremem z białą czekoladą i borówkami - czyż to nie brzmi zachęcająco? Niestety pozory mylą. Smakują tanim badziewiem, na dodatek strasznie się kruszą, a w opakowaniu jest ich bardzo dużo przez co męczą albo nasze kubki smakowe, albo kubki smakowe naszych gości - proszę, częstuj się to herbatniki z "pysznym" kremem z białą czekoladą i borówkami - ej! częstujesz mnie nimi już od miesiąca!

Ocena: 0/6
Czy kupię ponownie?: tego smaku nigdy!

15 lip 2015

Müller Mix Pistacio Jogurt + Amarettini

Dzisiaj w mojej recenzji przedstawiam nowość z serii Muller Mix – Pistacio Jogurt + Amarettini, czyli pistacjowy jogurt z ciasteczkami amaretti.
Najpierw pod lupę weźmy opakowanie. Jak dla mnie jest niestety bardzo chaotyczne  – skład, napisy, logo, morze radioaktywnego, seledynowego jogurtu i ciacha amaretti, w tym jedno wybuchające. Wieczko mogło być lepsze, ale nie ma tragedii.
Po otwarciu widzimy jogurt w kolorze jasnej zieleni. Pachnie on olejkiem migdałowym do ciast. Jego konsystencja przypomina mi rzadki budyń, z pewnością mogłaby być trochę gęstsza. W smaku jogurt jest słodki, lekko kwaskowaty. Porównałabym go z resztą do jogurtu naturalnego Mlekovity res mlecz Trzebownisko. Jest lekko tłustawy, czego można się spodziewać gdyż jogurt ma 4% tłuszczu, ale to tylko na plus. Lubię tłuste jogurty. Jednak coś mi tu nie pasuje… nie wyczuwam pistacji! Szybkie spojrzenie na skład – muller robi nas w konia! Toż ten wyrób nie ma pistacji! Tak moi drodzy w dzisiejszych czasach sprzedają nam jogurty „pistacjowe” bez pistacji. Mmm… pycha!
A teraz przejdźmy do ciasteczek amaretti, których nie znoszę po spróbowaniu lodów „Italiamo Gelato al gusto di Crema Fiorentina o smaku likieru migdałowego z ciastkami amaretti”. Ciastka są słodkie. Bardzo słodkie (ale nie tak słodkie jak w Italiamo Galato). Pachną jak zwykłe ciasteczka, choć mi również odrobinkę pieczywem. Chrupią podczas jedzenia i nie namakają zbyt szybko w jogurcie. Mają smak lekko herbaciany, migdałowy a w buzi podczas jedzenia zlepiają się w bryłę. Mi osobiście nie smakują. 

Jogurt ten jest smaczny, ale nie ma prawa nazywać się pistacjowym. Ciasteczka moim zdaniem zupełnie tu nie pasują i psują cały efekt. Muller powinien zacząć produkować zwykły, czysty jogurt... zielonkawy. Wtedy bym była usatysfakcjonowana i dała mu być może 6/6.

Ocena: 4/6 (podwyższam dzięki smacznemu jogurtowi)
Czy kupię ponownie?: chyba nie, a jeśli już to ciastek nie zjem z pewnością

14 lip 2015

QuestBar CinnamonRoll

Dzisiaj przejdę do recenzji QuestBara o smaku Cinnamon Roll. Na wstępie dodam iż bułeczki Cinnamon Roll można zakupić w kawiarni Cinnabon. Z tego co wiem jest ich kilka w Polsce. A ich wyrobów nigdy nie próbowałam, ale na sam widok aż ślinka cieknie. Gdybym miała okazję to z wielką chęcią spałaszowałabym ich super kaloryczną bułę.
Na opakowaniu naszego batona widnieje przepyszna cynamonowa, zawijana bułeczka polana słodziutkim lukrem - pycha! Kompozycja jest zachowana w ładnych, stonowanych kolorach. Po odpakowaniu moim oczom ukazała się twarda, zbita bryła o kolorze lekko brązowym. W konsystencji była wiórkowa i twarda, a pachniała czymś niezidentyfikowanym. Mój tato porównał zapach owego Questa do pierniczków, które pamięta z dzieciństwa. Dla mnie był dziwny, lekko sztuczny i cynamonowy, aczkolwiek wciąż nie wiem co mi przypomina.
Smak tego batona porównałabym do delikatnego, subtelnie słodkiego ciastka, oprószonego cynamonem.
Po spróbowaniu jak zwykle resztę zapiekłam i ze szczerością muszę przyznać iż ten wariant lepszy jest "na zimno". Aczkolwiek sprawdzę to jeszcze, bo swojego Questa "lekko" przyjarałam.

QuestBar CinnamonRoll ku mojemu zdziwieniu jest smaczniejszy przed upieczeniem, a nie jak np. ten wariant po upieczeniu. Jest przyjemnie słodki i lekko cynamonowy. Brakuje w nim efektu "wow", dlatego dostaje ode mnie ocenę 5/6. Aczkolwiek i tak z wielką chęcią kupię go ponownie i wam też polecam!

Ocena Quest'a przed upieczeniem: 5/6
Ocena Quest'a po upieczeniu: 3/6 (będzie poprawka w przyszłości)
Czy kupię ponownie?: tak

13 lip 2015

QuestBar Banana Nut Muffin

Gdy moje ulubione proteinowe batoniki wróciły do sklepów po dłuższej przerwie uznałam, że i one zasługują, aby pojawić się na moim blogu. Od razu kupiłam pięć wariantów wydając przy tym 45zł. A mój portfel (a raczej mojej mamy) mocno ucierpi, bo do spróbowania zostało mi jeszcze kilka kilkanaście smaków. Swoją drogą przed kupieniem piątego smaku zgubiłam telefon. Stoję z mamą w kolejce do kasy i zostaje nadany komunikat – Został znaleziony telefon. Osobę, która go zgubiła prosimy o podejście do punktu klienta – no więc mama mnie pyta – Masz telefon? – a ja momentalnie cała się zestresowałam – Nie. Pan który znalazł moją zgubę niestety bardzo szybko się ulotnił, zdążyłam mu tylko powiedzieć za plecami – dziękuję. A szkoda, bo zasługuje na dużo więcej. W tych czasach mało kto tak postąpił. A teraz żenujące wyjaśnienie. Telefon zostawiłam w ziemniakach.
Przechodząc do recenzji z lekkimi wypiekami na twarzy opiszę opakowanie QuestBar’a Banana Nut Muffin. Jest ono stonowane w żółto-złotych odcieniach, a na zdjęciu widnieje urocza babeczka z orzechami, oraz banany. Batonik zawarty w nim waży 60g i dostarcza nam tylko 170 kalorii, oraz aż 20g białka, co zapewnia mojej drobnej osóbce prawie całkowite zapotrzebowanie na proteiny.
Po otwarciu opakowania wyczułam zapach orzechowego cappuccino z lekką dozą alkoholu. Jest to dość dziwny zapach. Natomiast konsystencje naszego Questa porównałabym do marcepanu – mięsisty, zbity, ciągnie się podczas jedzenia (bez skojarzeń proszę). W batoniku zatopiono kawałeczki orzechów oraz suszonych bananów.
Smakuje niestety jak chemiczny, sztuczny banan. Jest subtelnie słodki, z lekką nutką kwaskowatości. Po pewnym czasie smak strasznie się nudzi i kończy się go na siłę. Niefajnie, no ale...
...postanowiłam również mojego Questa poddać obróbce termicznej. Po upieczeniu pachniał dosłownie jak bananowe ciasto. Jego konsystencja zmieniła się w a’la piankę, tyle że zwartą i twardą. Przyjemnie strzelał podczas jedzenia widelcem (taki odgłos kiedy zgniatamy wilgotne ciasto). A smakował jak delikatny placek bananowy – szaleństwo! Był niesamowicie pyszny.

Zwykły QuestBar o smaku Banana Nut Muffin nie jest wart swojej ceny, ale po obróbce termicznej już tak. Jest niesamowity, pyszny i słodziutki. Jestem w szoku jak zwykłe podpieczenie mogło zmienić ocenę. Dlatego będzie ich aż dwie!

Ocena Quest’a przed upieczeniem: 3/6
Ocena Quest’a po upieczeniu: 6/6!
Czy kupię ponownie: tak


11 lip 2015

Müller Riso Chocolate Kokos

Dzisiaj zrecenzuję Muller Riso Chocolate Kokos czyli czekoladowy ryż na mleku z wsadem kokosowym. Z tego co pamiętam już kiedyś go jadłam i był okropny, ale czy tym razem będzie tak samo?
Zacznę jak zwykle od opakowania, które jest prześliczne, w brązowo-białych odcieniach. Modnie. Widnieje na nim kokos, oraz łyżeczka trzymająca gęsty, mocno czekoladowy ryż z białym, kokosowym sosem.
Po zerwaniu wieczka następuje "małe" rozczarowanie...
...spodziewałam się tego co widniało na opakowaniu, a dostałam brązową paćkę, ze śladową ilością ryżu. Na szczęście zapach jest oszałamiający - dominuje w nim kokos, lecz lekko przebija się również kakao. Ten zapach przypomina mi... Kinder Pingui Kokosowy! Jest niesamowity!
Konsystencja naszego czekoladowego mullera przypomina mi budyń, tudzież glutek. Wydaje mi się nawet, że w tym wariancie jest miększy ryż, niż w innych.
Po spróbowaniu stwierdzam, że jest przepyszny, słodziutki, kakaowo-czekoladowy. No po prostu poezja, 6/6! Ale niestety po zjedzeniu połowy wiórki kokosa zaczęły mi przeszkadzać. Chrząkać pod zębami i wchodzić w nie. Niestety ten makament obniża ocenę mullera, a szkoda.

Muller Riso Chocolate Kokos jest bardzo smaczny. Będzie poezją i ulubieńcem dla osób które lubią rozgryzać trociny wiórki kokosowe. Byłabym zachwycona gdyby producent wyprodukował owe wydanie riso z białym kokosowy sosem, gdzie wiórki zostałyby kilkukrotnie zmielone.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: być może

10 lip 2015

Nakd Cashew Cookie

Batoniki Naked bardzo ciężko znaleźć w Polsce. Podobno występują w niektórych sklepach ze zdrową żywnością, aczkolwiek ja jeszcze nigdy się tam z nimi nie spotkałam. Swoje Naked’y (4) kupiłam podczas wycieczki w Londynie i chyba zacznę żałować, że nie wzięłam ich więcej.
Dzisiaj spróbowałam wariantu Cashew Cookie. Było to moje pierwsze spotkanie z wyrobami tej firmy. Spodziewałam się jakiegoś ciasteczkowego batonika z nerkowcami, ale dopiero przed konsumpcją okazało się, że składa się on jedynie z nerkowców (51%) i daktyli (49%). Momentalnie mój entuzjazm opadł – tylko daktyle i nerkowce? to będzie porażka! Dlaczego? Otóż na samą myśl jedzenia batonika składającego się z dużej ilości daktyli, przechodzą mnie ciarki. Lubię daktyle, ale nienawidzę ich spożywać „na sucho”.
Z lekkimi obawami przystąpiłam do rozpakowywania batonika. W zapachu wariant Cashew Cookie przypomina mi słabą kawę z domieszanką bakalii. Jednymi słowy – zapach jest dziwny. W wyglądzie batonik przypomina pulpę zrobioną z daktyli w której producent umieścił dużo drobnych kawałeczków orzechów nerkowca. Batonik się nie kruszy, nie łamie, jest po prostu ładnie zbity. Należy również dodać iż nic dookoła nie brudzi.
Pierwszy gryz… o mój Boże! To jest przepyszne! Każdy kęs powoduje niesamowitą przyjemność. Batonik jest bardzo słodki, idealnie wyważony pod względem ilości składników. Podczas jedzenia wyczuwałam lekki, mleczny posmak, zapewne od nerkowców. Całość była po prostu idealna.

Połączenie tych dwóch niepozornych składników w jednego batonika jest poezją dla naszych kubek smakowych. Owy Naked jest solidnie wykonany, z dobrej jakości składników. Wszystko jest połączone w idealnych proporcjach. Nie da się do niczego przyczepić oprócz problemu z dostępem ich w naszym kraju - w polskich sklepach owe batoniki znaleźć to prawie, że niemożliwe.

Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie: jak będę miała okazję, to tak