Ostatni dzień egzaminów próbnych. Już mam dość. Rzadko zdarza się, abym miała coś dobrze, a w większości przypadków strzelam. Dlaczego robiąc zwykłe testy próbne z poprzednich lat były one takie proste, a te są tak idiotycznie skonstruowane, że mam ochotę dać je do napisania autorowi i z nożem w ręku czekać aż się pomyli...
Fajnie jest znaleźć czekoladę wartą 9,99 zł za 4,99 zł. Tak właśnie ostatnio moja rodzicielka upolowała te tabliczkę w almie. Czy jest ona warta swojej pierwotnej, nieobniżonej ceny?Patrząc na opakowanie pomyślałam, że jest skromne, ale nie ma sensu wyrokować. Czasami skromniej znaczy lepiej. Po jej odpakowaniu zostałam lekko zszokowana - okazało się, że od spodu czekolada została już za nas podzielona na kostki. Natomiast nam do podziwiania pozostawiono wersję z fioletowymi piegami, to znaczy... fiołkami.
W zapachu czekolada jest mocno kakaowa, gorzkawa. Dość dziwna. Wyczułam w niej równeż nutkę cappucino i jakiejś wytrawności. Natomiast fiołki są zupełnie niewyczuwalne.
Po włożeniu kostki do ust poczułam początkowo smak cukru pudru. Następnie wmieszał się również bardzo mleczny posmaczek. Mogę spokojnie stwierdzić iż jest to czekolada zdecydowanie bardziej mleczna od swoich pierwowzorów.
Kostki szybko i delikatnie się rozpuszczają. Tworzą w buzi gęstą, ciężką masę. Czekolada sprawia wrażenie jakby była wykonana z dobrej jakości składników.
Fiołki w niej zawarte są twarde i mają dziwny lekko słodki posmak. Właściwie to nie mam pewności czy to są fiołki, gdyż ich wcale nie przypominają. Raczej to jakieś dziwne, chrupkie, zabarwione na granatowo cukierki.
Ta czekolada to całkiem przyjemne doznanie dla kubek smakowych. Być może rzeczywiście wyróżnia się smakiem i pomysłowym dodatkiem na tle innych mlecznych czekolad, ale nie jest warta swej ceny.
Ocena: 4.5/6
Czy kupię ponownie?: nie
uff... dobrze, że nie warta ceny, bo głupia poleciałabym jeszcze i nakupiła ;) Słyszałam tej czekoladzie, ale skoro dupy nie urywa, to nie warta swojej ceny :)
OdpowiedzUsuńRodzicielka wymiata, moja by mi prędzej kg pomidorów kupiła, albo natki pietruszki :D
Będzie dobrze, mądra jesteś, co tam dla Ciebie jakieś tam testy ;)
Moja mama lubi czekolady, i wie że prowadzę bloga więc jak jakieś cudeńka wypatrzy to mi bierze :D
UsuńEj no... moja ostatnio kupiła mi 0,5 kg pomidorów! :D
moja mówi, że chemią się żywię i że tak wyglądam i że ręki do tego nie przyłoży =.=
UsuńMoja mi kg wysłała paczką na studia, mało na zawał nie padłam jak wyleciały z paczki obok słoików xDD Ale tłumaczyła się, że to ostatnie w tym roku i muszę skorzystać :)
No, ale przecież wszystko jest dla dla ludzi, bez przesady :)
UsuńMoja kupuje nawet takie zwykłe, sklepowe w zimie, haha :P
moja mama nie wyznaje tej przesady :D Przynajmniej w stosunku do jej dzieci :) Ale to dlatego, że chce dla mnie jak najlepiej ^^
UsuńMoja w życiu, bo to sama chemia i bardziej naszkodzą jak zdrowia dadzą :P
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, skądś witaminy trzeba brać, a najlepiej to słuchać organizmu. Ja pomimo iż wiem że pomidory zimą są z pestycydami itd. jak mam ochotę to kupuję i jem XD
Usuńja nie lubię warzyw z supermarketu :) Kupuję zawsze na targu, a jak mam ochote na jakąś chemie to ją kupuje ale nie w owocach natury :D
UsuńU mnie takie targi są tylko od ok. marca do listopada :<
UsuńPrezentuje się pięknie, ciekawe jak w smaku, ale przypuszczam, że skoro to krakowski kredens to byłaby to całkiem udana tabliczka. :-)
OdpowiedzUsuńTak, gdyby nie te fiołki </3
UsuńJak zdążę jeszcze na promocję to kupię na spróbowanie, bo też mi się wydaje, że ceny pierwotnej nie jest warta. Ale na pewno wygląda ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńRaczej nie zdążysz, bo kupiłam i zjadłam ją na wakacjach (no wiem, że dodaję same świeżutkie perełki xD) :D
UsuńA wiesz, że ja szukałam jej tego dnia w Almie :P Może nie jakoś zawzięcie, ale rozglądałam się :)
UsuńHaha :*
UsuńOj tam, jeszcze ją dorwiesz :)
Ale mi narobilas smaka :D J.
OdpowiedzUsuńFirma słynie ze swoich słoiczkowych produktów. Szczerze mówiąc, nigdy niczego od niej nie próbowałam, bo słoiczkowa nie jestem. Czekolada mi się podoba, więc gdyby ktoś postanowił mi ją dać, w zamian dostałby sto całusów.
OdpowiedzUsuńJa w sumie podobnie, piąteczka :*
UsuńJa ostatnio dorwałam tańszą z żubrówkową nacią (czy jak to tam się nazywa), ciekawa jestem bardzo ;)
OdpowiedzUsuńKupowałam ją kiedyś na prezent, ale sama nigdy nie próbowałam, 10 złotych trochę sporo jak za parę cząsteczek fiołków, ale nie obraziłabym się dostając od kogoś, chociaż kostkę na spróbowanie :D
OdpowiedzUsuńSama czekolada nie jest zła, po prostu fiołki nieudane :D
UsuńNo nie wyglada na fiolki, wlasnie na jakies cukierki predzej. I ogolnie, taka uboga, fiolki nie smakuja fiolkowo... Chyba strataby byla dla mnie na nie pieniedzy,ale to sama napisalas :)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak :)
UsuńSpodziewałam się większej ilości tych kwiatków. Nawet moja rodzicielka szukała jak najbardziej bogatej tabliczki.
Przyjęłybyśmy ją z chęcią w formie prezentu :)
OdpowiedzUsuńPamiętamy nasze próbne egzaminy i też nie byłyśmy zachwycone :/ Ale z tego co pamiętamy to u nas zawsze właśnie te próbne były bardzo trudne...
U mnie te próbne to są dużo gorsze niż te z poprzednich lat. Totalna porażka :<
UsuńZabawne, że umieścili te fiołki dokładnie tam gdzie było okienko w opakowaniu - człowiek myśli:"O dużo dodatków" a potem dupa.
OdpowiedzUsuńPS: Kubków smakowych, nie kubek :>
Niestety jest tak jak napisałaś, eh... :P
UsuńSłyszałam, że Kredens trochę oszukuje z tymi dodatkami i okienkami i widzę na zdjęciu, że ta informacja się potwierdza. Hmm, może kiedyś kupię, bo nigdy nie jadłam żadnego produktu tej marki, tylko wkurza mnie, że za 10zł dostajemy wybrakowany towar.
OdpowiedzUsuńO ja o tym nie słyszałam, ale teoria jak najbardziej się niestety potwierdza :D
UsuńPoczekaj na przecenę, bo za 10 zł to już lepiej kupić Lindtowski wyrób :P
To raczej nie moja bajka...wolę inne zestawienia smakowe ;) I jeszcze tak ''hojnie'' w tych dodatkach :P
OdpowiedzUsuńNo niestety dodatków pożałowali, ale ich większa ilość mogłaby jedynie być katastrofą :D
UsuńKocham fiołki to moje ulubione kwiatuszki od zawsze:) . Czekolada z nimi więc dla mnie była by jak ideał ,ale tu grudki cukru pofarbowane na fioletowo o matko:(
OdpowiedzUsuńŁał! Ja nawet nie potrafię rozróżniać kwiatków :D
UsuńZawsze bawiła mnie ubogość posypki w czekoladach z Krakowskiego Kredensu i umieszczanie jej jedynie w zasięgu okienka ;).
OdpowiedzUsuńTani chwyt marketingowy - raz ktoś się złapie, ale potem na bardzo długo pamięta :D
UsuńParsknęłam śmiechem po zobaczeniu całej tabliczki. Oczywiście wcale nie zamierzali umieścić (i tak w skąpej ilości)posypki jedynie na środku. :>
OdpowiedzUsuńDobrze przynajmniej, że smaczna, ale... cukier puder? Suszki przypominające cukierki? Mnie nieco odstrasza, chociaż jakbym dostała, to bym pewnie nie narzekała.
Ja kupiłam tylko ze względu na przecenę, ale nie jest warta zachodu :D
Usuń