Ciasteczka połączone z batonikami w wersji "top" pojawiły się już dawno temu w biedronce. Od razu przykuły moją uwagę i musiały koniecznie pojawić się na moim blogu. Jako pierwszą do recenzji wybrałam wersję Twix.
Po otwarciu paczuszki poczułam przyjemnie karmelowy, ciasteczkowo-czekoladowy zapach. Najpierw odgryzłam ciasteczko, które było dobrze wypieczone - nie za twarde, nie za miękkie, tylko przyjemnie chrupiące. Samo w sobie miało też bardzo ładny kolor.
W smaku było bardzo charakterystyczne Neutralne, delikatne, lekko słodkie, lekko słone... trochę dziwne.
W ciasteczku został umieszczony lekko ciągutkowy karmel, hojnie przykryty słodką, margarynowatą czekoladą. Przywodzącą na myśl tani produkt z dolnej półki.
Twix top'y mnie nie oczarowały. Całość razem była całkiem smaczna, ale po kolejnych gryzach robiła po prostu się nudna.
Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie: jakby były sprzedawane po jednej sztuce, a nie w wielkim kartonie, to może bym się ponownie skusiła :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twix. Pokaż wszystkie posty
8 sty 2016
15 gru 2015
Lód batonik Twix
Dawno mnie tu nie było. Mam dużo do nadrobienia, ale chyba każdy wie jak to jest gdy świat wywraca się do góry nogami. Tak właśnie jest teraz u mnie. Nie chcę przesyłać negatywnej energii, bo i tak nikogo to nie interesuje, ale dam tylko znaki, że u mnie jest po prostu źle...
Dzisiaj piszę próbne egzaminy gimnazjalne także proszę o mocne trzymanie kciuków, a teraz zachęcam do lektury.Kolejnym lodowym batonikiem, którego udało mi się znaleźć w sklepowych czeluściach był wariant twix (o poprzednich możecie poczytać TU i TU).
Po otworzeniu opakowania poczułam karmelkowy zapach. ów lodo-batona ma dość luźną konsystencję i szybko się rozpuszcza.
Czekolada jest bardzo, bardzo słodka, lekko kakaowa. Natomiast lód skrywający się pod nią smakuje słodko, tłusto, śmietankowo. W jego środku zostały ukryte twardawe, chrupkie lekko słone kulki pokryte polewą czekoladową. A karmel idealnie rozpływa się w buzi i podkreśla słodycz.
Całościowo produkt ten jest bardzo smaczny. Zachwyca dość ciekawym połączeniem różnych struktur i smaków. Zupełnie zmienia ogólny obraz tradycyjnego batonika twix, aczkolwiek nadal w pewnym sensie go przypomina. Najbardziej zaskoczył mnie tutaj karmel, był on naprawdę świetny.
Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie wiem
13 lis 2015
Twix Cappucino
Chyba każdy zna powiedzenie, że głupi ma szczęście (?) i tak właśnie było w moim przypadku z limitowanymi batonikami twix cappucino. Już kopę czasu przed założeniem tego bloga były one dostępne w żabce. Niestety edycja na nie się skończyła, a ja... koniecznie chciałam mieć ich recenzję u siebie. I tak to się pewnego dnia złożyło, że gdy kupowałam sobie zapas nowych milek z żabki... trafiłam na nie! W koszyku przy ladzie leżało już tylko kilka końcowych sztuk z kilkudniowym terminem ważności, a ja jak głupia się na nie rzuciłam (jak pan w 0:08 ubrany w niebieskie wdzianko TUTAJ). Taka oto właśnie była ich historia.
Po otwarciu jakże pięknego, urzekającego opakowania poczułam kawowo-karmelowy, lekko sztuczno-proszkowy zapach, który pod koniec zmieniał się w przyjemnie czekoladowy.
Z prędkością światła zauważyłam iż batonik nie miał żadnego nalotu pomimo iż jego termin do spożycia kończył się w przeciągu 10 dni, oraz że przetrwał falę letnich upałów cały i... nierozpaciany.
Postanowiłam rozgryźć go na dwa razy. Z dolnej strony był chrupki za sprawą ciasteczka i słodki. Natomiast z drugiej gdzie umieszczono karmel batonik był gęsty i miękki i otulała go bardzo słodka pseudo-czekolada o smaku kawy cappucino.
Całościowo batonik twix cappucino jest słodki, chrupko-sklejający buźkę i w tej całej swojej dziwności wprawił mnie w zachwyt, choć pod koniec jego słodycz jest troszkę zbyt nachalna i powoduje lekkie przecukrzenie.
Ocena: 4.5/6
Czy kupię ponownie?: jeśli się pojawi to tak
Po otwarciu jakże pięknego, urzekającego opakowania poczułam kawowo-karmelowy, lekko sztuczno-proszkowy zapach, który pod koniec zmieniał się w przyjemnie czekoladowy.
Z prędkością światła zauważyłam iż batonik nie miał żadnego nalotu pomimo iż jego termin do spożycia kończył się w przeciągu 10 dni, oraz że przetrwał falę letnich upałów cały i... nierozpaciany.
Postanowiłam rozgryźć go na dwa razy. Z dolnej strony był chrupki za sprawą ciasteczka i słodki. Natomiast z drugiej gdzie umieszczono karmel batonik był gęsty i miękki i otulała go bardzo słodka pseudo-czekolada o smaku kawy cappucino.
Całościowo batonik twix cappucino jest słodki, chrupko-sklejający buźkę i w tej całej swojej dziwności wprawił mnie w zachwyt, choć pod koniec jego słodycz jest troszkę zbyt nachalna i powoduje lekkie przecukrzenie.
Ocena: 4.5/6
Czy kupię ponownie?: jeśli się pojawi to tak
7 lip 2015
McFlurry Twix
Są takie przysmaki, dania, desery, o których nie chcielibyśmy zapominać.
Tak jest w przypadku McFlurry Twix. Ten McDonald’sowy wyrób rozkochał moje
kubki smakowe do szaleństwa.
Moja historia z McDonald’em rozpoczęła się w tamtym roku kiedy to spróbowałam McFlurry Oreo. Momentalnie zakochałam się w kubeczku wypchanym pysznymi lodami, pokruszonymi ciasteczkami i polewą (koniecznie!) truskawkową. Niestety spróbowałam go raptem dwa razy! Przez długi czas czekałam na jakieś nowe wydanie tego deseru, z czasem pojawił się niezadowalający mnie wariant Snickers'a, później Mars'a którego nie próbowałam, ponieważ nie trawię karmelu. Aż tu nagle stojąc w kolejce w McCafe zobaczyłam wielki bilbord z McFlurry Twix. Nie spodziewałam się po tym wariancie fajerwerków, ale niesamowicie mnie zaskoczył!
Czym jest McFlurry Twix? Są to słodkie, delikatne, kremowe lody, które wspaniale roztapiają się w ustach. Pomimo iż są śmietankowe smakują wyjątkowo „lekko”. Zatopiono w nich zabójczo słodkie kuleczki pseudo-czekoladowe, które w smaku przypominają mi pomieszanie mlecznej czekolady z karmelem, oraz małe, chrupiące ciasteczka, które nie namiękają. Cały deser polano karmelowym sosem. Jak dla mnie owa kompozycja jest idealna (pomimo iż nie znoszę karmelu). Wszystko świetnie się ze sobą łączy i co najważniejsze – smakuje. Kubki smakowe tańczą podczas każdego zetknięcia z lodem i dodatkami.
Moja historia z McDonald’em rozpoczęła się w tamtym roku kiedy to spróbowałam McFlurry Oreo. Momentalnie zakochałam się w kubeczku wypchanym pysznymi lodami, pokruszonymi ciasteczkami i polewą (koniecznie!) truskawkową. Niestety spróbowałam go raptem dwa razy! Przez długi czas czekałam na jakieś nowe wydanie tego deseru, z czasem pojawił się niezadowalający mnie wariant Snickers'a, później Mars'a którego nie próbowałam, ponieważ nie trawię karmelu. Aż tu nagle stojąc w kolejce w McCafe zobaczyłam wielki bilbord z McFlurry Twix. Nie spodziewałam się po tym wariancie fajerwerków, ale niesamowicie mnie zaskoczył!
Czym jest McFlurry Twix? Są to słodkie, delikatne, kremowe lody, które wspaniale roztapiają się w ustach. Pomimo iż są śmietankowe smakują wyjątkowo „lekko”. Zatopiono w nich zabójczo słodkie kuleczki pseudo-czekoladowe, które w smaku przypominają mi pomieszanie mlecznej czekolady z karmelem, oraz małe, chrupiące ciasteczka, które nie namiękają. Cały deser polano karmelowym sosem. Jak dla mnie owa kompozycja jest idealna (pomimo iż nie znoszę karmelu). Wszystko świetnie się ze sobą łączy i co najważniejsze – smakuje. Kubki smakowe tańczą podczas każdego zetknięcia z lodem i dodatkami.
McFlurry Twix to deser, który polecam każdemu spróbować. Jest
przepyszny, słodki i i świetnie skomponowany. Tu nie ma co dodawać – to jest
pycha! McDonald's świetnie odwzorował w swoim deserze batonika Twix.
Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: bezapelacyjnie! on powinien być w stałej ofercie
Czy kupię ponownie?: bezapelacyjnie! on powinien być w stałej ofercie
Subskrybuj:
Posty (Atom)

