Drugim smakiem Bon Creme, który spróbowałam był wariant brzmiący jakże ochoczo,"tarta malinowa", o poprzednim kokosowo-migdałowym możecie przeczytać TU.
Po zdjęciu pokrywki moim oczom ukazał się jasno-różowy jogurt z małymi malinowymi plamkami, pachnący jak biszkopciki.
W smaku okazał się on słodki, lekko kwaskowaty. Zdecydowanie dominował w nim posmak malinowo-biszkoptowy, który przełamywała bardzo przyjemna kremowość i tłustawość.
Jogurt zawierał malinowe pesteczki, które chrupały pod naciskiem zębów. Jak dla mnie były zbędne, ale być może miały podkreślić malinowość produktu, kto wie?
Bone Creme o smaku malinowej tarty okazał się bardzo smacznym, delikatnym tworem, którego być może spróbuję jeszcze w przyszłości. Póki co - polecam!
Ocena: 4.5/6
Czy kupię ponownie?: nie wiem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty
13 sty 2016
22 lis 2015
Jogurt kokosowo-migdałowy, Bon Creme
Nie śpię. Nie wiem czego już chce. Piszę. Dochodzę do nowych sentencji filozoficznych i pomimo iż jest mi bardzo głupio, jakoś staram się zapomnieć, bo wnioski już wyciągnęłam. "Każda beznadziejna sytuacja jest po to, aby drugi raz nie wpaść w to samo błoto". I wiecie co jest dziwne - z jednej strony mój świat się wali na małe drobne kawałeczki jak stłuczony wazon, a z drugiej układa jak puzzle, ale w tych puzzlach niestety są braki. Chyba bez sensu starać je układać... jeżeli i tak nigdy pełnego, idealnego obrazka nie otrzymamy... chociaż... dobrze jest się starać, ale trzeba pamiętać, że nigdy perfekcyjnie nie będzie. Tak się po prostu nie da.
Jednymi ze stałych biedronkowych produktów cieszącymi się powszechnym uznaniem konsumentów są jogurty z serii bone creme. Słyszałam o nich do tej pory same pozytywne opinie, więc postanowiłam również ich spróbować, co by własną opinię sobie wyrobić.
Po otworzeniu wieczka wyczułam sztuczny kokosowy, tudzież marcepanowy zapach.
Smak owego jogurtu opisałabym jako bardzo słodki, minimalnie kwaskowaty. Jego konsystencja była gęsta i kremowa. Znajdowały się w niej płatki migdałowe, które akurat mojej osobie nie pasowały.
Pod koniec konsumpcji w jogurcie niestety coraz bardziej dominowała nieprzyjemna kwaśność.
Jest to jogurt, który niestety nie spełnił moich oczekiwań i zdewastował wspaniałe wyobrażenia delikatnego, kremowo-tłustawego, lekko słodkiego jogurtu migdałowo-kokosowego. Zupełnie nie wyczułam w nim głównych bohaterów (!), a ów produkt z każdą kolejną łyżeczką stawał się po prostu nudny i oklepany. Nie jest to bone creme kokosowowo-migdałowy nie jest dla mnie.
Ocena: 2/6
Czy kupię ponownie?: nie
17 wrz 2015
Tolonis typu greckiego truskawki-banan
Dzisiaj... UWAGA! UWAGA! ...będzie u mnie wstęp. Tak, dobrze przeczytaliście. Chciałabym zaznaczyć coś co każdy ma w swojej świadomości. Często słyszymy, że nic nie dzieje się bez przypadku. Otóż to. Pomogłam prywatnie pani z chemii i to mi się opłaciło. Potraktowała mnie łagodniej niż innych (tzn. niesprawiedliwie). Aczkolwiek muszę przyznać że wszystko umiałam. A jakże! Byłam nauczona bardzo dobrze, ale stres spowodował że wszystkiego zapomniałam. Dopiero za drugim razem mi się udało. Tak moi drodzy taka ze mnie wspaniała ciamajda. Porażka jakaś, no ale trudno. Muszę jakoś z tym tragicznym faktem żyć :D
Dzisiaj ostatnia recenzja jogurtów z tolonisowej serii typu greckiego. Cieszę się, że i wy, oraz i ja dotrwaliśmy do końca. Wszyscy przeżyli jak do tej pory (chyba?) więc przyszedł czas na ostatniego bierdonkowego rodzynka z truskawkami i bananem.Jogurt tak jak w poprzednich wersjach (KLIK, KLIK, KLIK) jest gęsty, a jego konsystencja robi się rzadka po wymieszaniu z wsadem. W smaku sztuczny, lekko proszkowy. Zawierał w sobie jakąś bliżej niezidentyfikowaną metaliczną nutkę (!). Niespodzianką nie była nawet jego nieznośna kwaśność - jak na dość dużą zawartość tłuszczu - która bezczelnie drapała moje gardło (wiem, zawszę o tym wspominam, też tak macie?).
Wsad był jak mus bananowo-truskawkowy. Miał chemiczny posmak truskawki, ale dominował w nim banan. Było go dużo więcej niż w poprzednich wersjach. Na szczęście w smaku był słodszy i mniej wodnisty.
Ten wariant okazał się dużo lepszy niż jego poprzednicy. Był słodszy i mniej kwaśny. Przypominał mi danonki, które zdarzało mi się jeść w dzieciństwie. Był on dość delikatny, ale nadal mocno chemiczny. Niestety pomimo kilku plusów nie byłam w stanie zjeść całego i znów wylądował w koszu. Jak dla mnie te cztery produkty są bardzo nieudane, ale każdy ma inne kubki smakowe – jednemu coś smakuje a drugiemu nie.
Ocena: 2.5/6
Czy kupię ponownie? nie
8 wrz 2015
Tolonis typu greckiego z ananasem
Witam kochani! Na wstępie przeproszę za nieregularne uczęszczanie na Wasze blogi, ale sami wiecie - w tym roku mam egzaminy, co oznacza dużo roboty. Moje dni są bardzo aktywne i wyczerpujące. Mimo to postaram się aby wpisy pojawiały się co dwa dni. Dodam jeszcze, że proszę o kciuki. W środę idę do szpitala na badania kontrolne. Niby nic, ale jednak się stresuję.
Dzisiaj znowu Was pomęczę tolonisami z bierdronki, ale możecie już odetchnąć bo to przedostatni smak! Więc zaczynamy!
Moim zdaniem ten tolonis był gęstszy od poprzednio recenzowanych poprzedników (TU i TU). Bardziej słodki, ale niestety nadal zbyt kwaśny jak na swoją tłustość i moje gardło (pozostawia nieprzyjemne drapanie). Znów mocno wyczuwalny był proszkowy, sztuczny posmak.
Wsad… no właśnie ja w tym wariancie go nie znalazłam, poza dwoma kawałkami starego, jakby zepsutego ananasa. Także poważnie zastanawiałam się, czy mój produkt jest wybrakowany, czy zawsze wariant ananasa nie posiada wsadu. W każdy razie nigdy się tego nie dowiem.
Tolonis niestety znów mnie zawiódł. Był minimalnie lepszy od poprzednio recenzowanych wersji, ale nadal niesmaczny.
Ocena: 1/6
Czy kupię ponownie?: nie
Dzisiaj znowu Was pomęczę tolonisami z bierdronki, ale możecie już odetchnąć bo to przedostatni smak! Więc zaczynamy!
Wsad… no właśnie ja w tym wariancie go nie znalazłam, poza dwoma kawałkami starego, jakby zepsutego ananasa. Także poważnie zastanawiałam się, czy mój produkt jest wybrakowany, czy zawsze wariant ananasa nie posiada wsadu. W każdy razie nigdy się tego nie dowiem.
Tolonis niestety znów mnie zawiódł. Był minimalnie lepszy od poprzednio recenzowanych wersji, ale nadal niesmaczny.
Ocena: 1/6
Czy kupię ponownie?: nie
4 wrz 2015
Tolonis typu greckiego o smaku wiśniowym
Dzisiaj doczekaliście się kolejnej recenzji "tolonisów typu greckiego", jeżeli jeszcze nie czytaliście poprzedniej to zapraszam TU.
Jogurt ma różowy kolor, który zapewne jest wynikiem mieszania się wsadu razem z nim. Na górze tak jak w poprzednio recenzowanej wersji zbiera się ciecz przypominająca wodę. Jogurt jest średnio gęsty, bardzo kwaśny i minimalnie słodki. Pozostawia nieprzyjemne uczucie „drapania” w gardle.Wsad przypomina mi zwykły wiśniowy, rozwodniony, kwaśny mus, w którym poumieszczane są skrawki wiśni - bezsmakowe, nijakie, jakby stare albo z kompotu.
Jest to bardzo nieudana kompozycja. Smakuje sztucznie, bardzo kwaśno i jest po prostu niedobra. Tak jak w poprzedniej wersji – wylądował w koszu po kilku łyżeczkach. Nie jestem w stanie zjeść takiego produktu.
Ocena: 0/6
Czy kupię ponownie?: nigdy w życiu
24 sie 2015
Tolonis typu greckiego o smaku mango
Dziś zaczynam serię jogurtów typu greckiego z biedronki. Na pierwszy test załapał się smak mongo, gdyż wydawał mi się najmniej atrakcyjny.
Po zerwaniu wieczka następuje rozczarowanie – jogurtu jest bardzo mało a na
wierzchu pływa jakaś woda z drobinkami owoców. Nieciekawie. Jego wygląd
zdecydowanie powoduje u mnie obrzydzenie i strach przed próbą smaku.
Sam jogurt jest w gęsty, ale nie betonowy. W smaku lekko słodki, proszkowy jak jogurt z proszku i bardzo kwaśny jak na dość dużą ilość tłuszczu. Jest niesmaczny.
Sam jogurt jest w gęsty, ale nie betonowy. W smaku lekko słodki, proszkowy jak jogurt z proszku i bardzo kwaśny jak na dość dużą ilość tłuszczu. Jest niesmaczny.
Wsad to dosłownie woda z cukrem i kawałkami niedojrzałego, bezsmakowego
mango. Ochydny!
Całość po wymieszaniu staje się rzadka, nijaka, a gdzieniegdzie w jogurcie pływają okropne, twarde kawałki mango, które dosłownie chce się wypluć.
Jest to produkt, który zupełnie nie trafia w moje gusta. Nie mogłam go zjeść do końca i wylądował w koszu na długo pozostawiając nieprzyjemną kwaśność w moich ustach i gardle.
Ocena: 0/6
Czy kupię ponownie?: nigdy w życiu
Całość po wymieszaniu staje się rzadka, nijaka, a gdzieniegdzie w jogurcie pływają okropne, twarde kawałki mango, które dosłownie chce się wypluć.
Jest to produkt, który zupełnie nie trafia w moje gusta. Nie mogłam go zjeść do końca i wylądował w koszu na długo pozostawiając nieprzyjemną kwaśność w moich ustach i gardle.
Ocena: 0/6
Czy kupię ponownie?: nigdy w życiu
15 lip 2015
Müller Mix Pistacio Jogurt + Amarettini
Dzisiaj w mojej recenzji przedstawiam nowość z serii Muller
Mix – Pistacio Jogurt + Amarettini, czyli pistacjowy jogurt z ciasteczkami
amaretti.
Najpierw pod lupę weźmy opakowanie. Jak dla mnie jest niestety bardzo chaotyczne – skład, napisy, logo, morze radioaktywnego, seledynowego jogurtu i ciacha amaretti, w tym jedno wybuchające. Wieczko mogło być lepsze, ale nie ma tragedii.
Po otwarciu widzimy jogurt w kolorze jasnej zieleni. Pachnie on olejkiem migdałowym do ciast. Jego konsystencja przypomina mi rzadki budyń, z pewnością mogłaby być trochę gęstsza. W smaku jogurt jest słodki, lekko kwaskowaty. Porównałabym go z resztą do jogurtu naturalnego Mlekovity res mlecz Trzebownisko. Jest lekko tłustawy, czego można się spodziewać gdyż jogurt ma 4% tłuszczu, ale to tylko na plus. Lubię tłuste jogurty. Jednak coś mi tu nie pasuje… nie wyczuwam pistacji! Szybkie spojrzenie na skład – muller robi nas w konia! Toż ten wyrób nie ma pistacji! Tak moi drodzy w dzisiejszych czasach sprzedają nam jogurty „pistacjowe” bez pistacji. Mmm… pycha!
A teraz przejdźmy do ciasteczek amaretti, których nie znoszę po spróbowaniu lodów „Italiamo Gelato al gusto di Crema Fiorentina o smaku likieru migdałowego z ciastkami amaretti”. Ciastka są słodkie. Bardzo słodkie (ale nie tak słodkie jak w Italiamo Galato). Pachną jak zwykłe ciasteczka, choć mi również odrobinkę pieczywem. Chrupią podczas jedzenia i nie namakają zbyt szybko w jogurcie. Mają smak lekko herbaciany, migdałowy a w buzi podczas jedzenia zlepiają się w bryłę. Mi osobiście nie smakują.
Najpierw pod lupę weźmy opakowanie. Jak dla mnie jest niestety bardzo chaotyczne – skład, napisy, logo, morze radioaktywnego, seledynowego jogurtu i ciacha amaretti, w tym jedno wybuchające. Wieczko mogło być lepsze, ale nie ma tragedii.
Po otwarciu widzimy jogurt w kolorze jasnej zieleni. Pachnie on olejkiem migdałowym do ciast. Jego konsystencja przypomina mi rzadki budyń, z pewnością mogłaby być trochę gęstsza. W smaku jogurt jest słodki, lekko kwaskowaty. Porównałabym go z resztą do jogurtu naturalnego Mlekovity res mlecz Trzebownisko. Jest lekko tłustawy, czego można się spodziewać gdyż jogurt ma 4% tłuszczu, ale to tylko na plus. Lubię tłuste jogurty. Jednak coś mi tu nie pasuje… nie wyczuwam pistacji! Szybkie spojrzenie na skład – muller robi nas w konia! Toż ten wyrób nie ma pistacji! Tak moi drodzy w dzisiejszych czasach sprzedają nam jogurty „pistacjowe” bez pistacji. Mmm… pycha!
A teraz przejdźmy do ciasteczek amaretti, których nie znoszę po spróbowaniu lodów „Italiamo Gelato al gusto di Crema Fiorentina o smaku likieru migdałowego z ciastkami amaretti”. Ciastka są słodkie. Bardzo słodkie (ale nie tak słodkie jak w Italiamo Galato). Pachną jak zwykłe ciasteczka, choć mi również odrobinkę pieczywem. Chrupią podczas jedzenia i nie namakają zbyt szybko w jogurcie. Mają smak lekko herbaciany, migdałowy a w buzi podczas jedzenia zlepiają się w bryłę. Mi osobiście nie smakują.
Ocena: 4/6 (podwyższam dzięki smacznemu jogurtowi)
Czy kupię ponownie?: chyba nie, a jeśli już to ciastek nie zjem z pewnością
Subskrybuj:
Posty (Atom)

