Otóż to... po otworzeniu typowego fioletowego z widocznymi dwiema haniebnie kuszącymi kostkami
Na pierwszy rzut chciałam spróbować samej czekolady, ale muszę przyznać iż było to bardzo ciężki zadanie, gdyż karmel pod naciskiem zębów (bądź noża - co kto lubi) zaczął wypływać gromkim strumieniem ciapiąc wszystko dookoła. W każdym razie sama w sobie czekolada była lekko chrupiąca. Delikatnie rozpuszczała się w ustach uwalniając swój początkowo kakaowy, a następnie przyjemnie lekko orzechowy posmak z ogromną dawką słodyczy.
Karmel wyścielający kostki od wewnątrz był przede wszystkim bardzo delikatny. Mocno podkręcał słodycz produktu lepiąc się do podniebienia (na szczęście nie w sposób irytujący), ale brakowało mu charakteru.
Jeśli miałabym w paru zdaniach opisać milkę carmel, to może zacznę od tego iż jest to całkiem niezły produkt. Najlepsza chwila podczas jej konsumpcji przypada na moment gdy czekolada rozpuszcza się w buzi razem z karmelem, aczkolwiek (!) oddzielnie oba te produkty raczej by mi już tak nie smakowały, gdyż sama czekolada jest zbyt prosta, a karmel za delikatny.
Ocena: 4.5/6
Czy kupię ponownie?: pewnie tak



