Skoro już jesteśmy w klimacie oreo dziś zaprezentuję lody, której znalazłam u siebie w Millenium Hall. Przechodząc się koło grycana i zastanawiając nad zamówieniem, pomyślałam jeszcze aby wskoczyć do Green Coffe House. Szybko rzuciłam okiem na menu – naleśniki, mrożone jogurty, lody, soki, kawy, herbaty, ciastka i ciasta (również vegańskie np. szarlotka czy tofurnik) itd. Wybór był oczywisty – lody oreo. Za 7 zł dostałam duży (ok. 350-400 g) kubek śmietankowych lodów, posypanych hojnie ciastami oreo które kryły się również w środku. Po zrobieniu zdjęcia zabrałam się do pałaszowania.
Same lody były w konsystencji idealnej – stałej. Wolno rozpuszczały się na
języku. W smaku śmietankowe, minimalnie tłustawe i subtelnie słodkie. Jak lodów o
tym smaku nienawidzę, tak te mogłabym jeść same! Są po prostu idealne! A w nich
znajdujemy bogactwo ciasteczek oreo – zwęglone markizy od czasu do czasu nadają
chrupkości i wytrawniejszego charakteru, a krem znajdujący się w ciastkach osładza
nasze degustacje. Najlepsza była końcówka – lody już mocno rozpuszczone i ogrom
lekko namokniętych ciastek.
Dostępny jest jeszcze dodatek polewy za 2 zł. Chciałam dobrać dla siebie tą idealną – jak do tej pory wpróbowałam o smaku białej i zwykłej czekolady (została jeszcze karmelowa). To mi zupełnie wystarczyło, aby znaleźć swój ideał – czekolada. Razem z nią lody nabierają mocno czekoladowego smaku. Ona barwi je na kolor kakaa i dodaje kropkę nad „i”.
Jedzenie tego deseru to po prostu dotknięcie cząstki nieba. Jest nam błogo, słodko i orzeźwiająco. A dodatek czekoladowej polewy sprawia, że całość nabiera mocno kakaowego charaktetu. Dla mnie to jest bezapelacyjny ideał. Niestety trzeba uważać na ilość loda i mieć szczęście. Czasami są one niedomrożone (zdarzyło mi się tak na szczęście tylko raz), albo kobieta dała mi tylko pół kubeczka (na szczęście po zwróceniu uwagi mi go dodali).
Recenzja broni się swoimi prawami, a ja oceniam tylko smak i konsystencję. Owy wariant zasługuje na maksymalną ocenę. Powalił mnie na kolana!
Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: już to zrobiłam cztery razy i będę kupować do znudzenia!
Dostępny jest jeszcze dodatek polewy za 2 zł. Chciałam dobrać dla siebie tą idealną – jak do tej pory wpróbowałam o smaku białej i zwykłej czekolady (została jeszcze karmelowa). To mi zupełnie wystarczyło, aby znaleźć swój ideał – czekolada. Razem z nią lody nabierają mocno czekoladowego smaku. Ona barwi je na kolor kakaa i dodaje kropkę nad „i”.
Jedzenie tego deseru to po prostu dotknięcie cząstki nieba. Jest nam błogo, słodko i orzeźwiająco. A dodatek czekoladowej polewy sprawia, że całość nabiera mocno kakaowego charaktetu. Dla mnie to jest bezapelacyjny ideał. Niestety trzeba uważać na ilość loda i mieć szczęście. Czasami są one niedomrożone (zdarzyło mi się tak na szczęście tylko raz), albo kobieta dała mi tylko pół kubeczka (na szczęście po zwróceniu uwagi mi go dodali).
Recenzja broni się swoimi prawami, a ja oceniam tylko smak i konsystencję. Owy wariant zasługuje na maksymalną ocenę. Powalił mnie na kolana!
Ocena: 6/6!
Czy kupię ponownie?: już to zrobiłam cztery razy i będę kupować do znudzenia!
