3 lis 2015

Heidi z pomarańczą w fińskiej mlecznej czekoladzie

Tą czekoladę wypatrzyła moja mama podczas wyprzedaży asortymentu starego reala. Szybko powędrowała do koszyka. Kilka dni później ze względu na jej krótką datę ważności i moją ogromną chęć na czekoladę postanowiłam ów tabliczkę otwoczyć.
Najpierw poczułam mocno pomarańczowy zapach w który po chwili wmieszał się aromat kakaowo-kawowy.
Czekolada wolno się rozpuszcza uwalniając głęboką słodycz i przyjemny kakaowy posmak. Całość niestety lekko psuje nadmierna "pomarańczowość". Nie znajdziemy tutaj również charakterystycznej mleczności, co dziwi gdyż na opakowaniu pisze, że jest to "fińska mleczna czekolada".
Trzeba również zaznaczyć, że nie jest to gładka czekolada. Pozostawia ona bowiem na języku malutkie grudki.
Pomarańcza jest bardzo żylasta. Jej charakterystyczny smak gdzieś zanikł a twarda skórka nie ułatwia gryzienia, lecz mimo to i tak jest smaczna.

Po pewnym czasie stwierdziłam, że ta tabliczka ma potencjał. Heidi sprytnie dobrała proporcje między konkretnymi składnikami. Przez co mimo iż czekolada jest "mleczna" to maskuje ją kakao. Szczerze powiedziawszy to dopiero po pewnym czasie uznałam, że to działanie było celowe. Nie wyobrażam sobie bardzo mlecznej, cukrowej czekolady w towarzystwie pomarańczy. To tak jakby łączyć coś infantylnego z czymś gustownym i luksusowym. Także chwała Heidi, za stworzenie mlecznej czekolady z delikatnym kakaowym charakterem i pomarańczą w sposób nie urażający potencjalnych oczekiwań.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie wiem

30 komentarzy:

  1. Już wiemy, że są to totalnie nie nasze smaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jadłam Heidi i jestem bardzo ciekawa co do jej samej czekolady dlatego na pierwszy ogień wybrałabym jakąś bardzo klasyczną, aby się zapoznać z samą tylko jej jakością. :D Potem będę szaleć z pomarańczą, bo tą akurat w połączeniu z czekoladą lubię. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja wole najpierw spróbować jakiś wymyślnych, a tradycyjne opóźniam w czasie. Ta wbrew pozorom była dość klasyczna :)

      Usuń
  3. Nie lubię Heidi, bo można trafić na oszukane, margarynowe smaki. Ale pomarańczowe dodatki lubię bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Sama nie wiem, co mam myśleć o Heidi. Parę rzeczy jest w niej fajnych, ale jak czasem zarzucą jakimś śmierdzącym kremem albo niejadalnym twardym dodatkiem, to się odechciewa. Niemniej tej bym spróbowała, bo wygląda zachęcająco.

      Usuń
    2. To jest dopiero moja trzecia tabliczka (wcześniej ciemna 85% i biała z borówkami). Z kremem jeszcze nie jadłam, ale w najbliższym czasie pewnie spróbuję. Więc gruntowego zdania o Heidi nie mam :)

      Usuń
  4. nie znoszę skórki pomarańczy... w każdym produkcie przyprawia mnie o mdłości :< Zjem, ale przemęczę się. Jak jadłam dżem z łowicza to aż miałam ochotę krzyczeć, ale zjadłam, ha mądra i dzielna jestem :D Ale z Heidi nigdy jeszcze żadnej czekolady nie jadłam, może powinnam dać jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ona jest fuu, mogliby ją obierać ^^

      Daj jej szansę może a nuż Ci posmakuje :*

      Usuń
    2. hmmm... <.... nosi się > ... ... ... no dobra, ale inny smak... jaki polecasz najbardziej? :)

      No właśnie, obraliby i świat byłby piękniejszy :D

      Usuń
    3. Jadłam tylko tą, gorzką 85% i białą z borówkami :)
      Wszystkie polecam :*

      Usuń
    4. biere białą jak spotkam :) :*

      Usuń
  5. Czekolada z pomarańczą, jeszcze w dodatku ze skórką pomarańczy - o nie.. Nie moje smaki xD
    Ale wygląda ładnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama czekolada jest spoko, gorzej gdy natrafi się na skórkę pomarańczową ;D

      Usuń
  6. Jak jadłam wariant z wiśnią odniosłam podobne wrażenie, że czekolada jest mało mleczna i jakaś taka "kruchliwa", tyle że ja zrzuciłam to na starą datę ważności :P
    Twoja teza jest o wiele bardziej zachęcająca i chyba się pod nią podpisuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był wariant z wiśnią *.* To ja chyba teraz sobie spadnę z krzesła!

      Miło mi to czytać, lubię gdy ktoś się ze mną zgadza ;P

      Usuń
    2. z wiśnią jest czekolada deserowa... nie mleczna
      :o)

      Usuń
  7. Trochę dziwnie wygląda to 'wbicie' czarnego nadzienia (?).Z żylastą pomarańcza jeszcze się nie spotkałam. ;-;
    Widziałam czekolady tej marki w Carrefour'ze we wakacje, ale zrezygnowałam z kupca ze względu na cenę i zapas innych słodyczy w domowej półeczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ją mama kupiła za bodajże 4,99zł (?). Ale warto spróbować ;*

      Usuń
  8. O fuj, nie dla mnie! Nie ma nic gorszego niż cytrusy w słodyczach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :)
      Na przyszłość będę pamiętać, że ich nie lubisz ;*

      Usuń
  9. Nie jadłam nigdy Heidi, czuję, że ona jest taka... Zdradziecka :> Ale moja mama kiedyś jadła i mówiła, że całkiem dobra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spróbuj, nie ma się czego bać ;)

      Usuń
  10. Nie lubię pomarańczowych smaków w czekoladach, więc to czekolada nie dla mnie ;)
    Choć gdybym nie widziała co się w niej kryje, to bym powiedziała, że wygląda smacznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że dużo osób nie lubi takich połączeń :) :P

      Usuń
  11. dawno nie byłam w realu :) nawet nie znam tej marki czekolad :) ale to ciemne to pomarańcze w czekoladzie zatopione w czekoladzie? :D ale zamotałam..

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam czekolady (w szczególności gorzkie) ze skórkami pomarańczy. To najlepsza czekolada forever ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Fine milk chocolate" nie oznacza fińskiej mlecznej czekolady, lecz czekoladę wysokiej jakości ;). Heidi to firma rumuńska, więc koło Finlandii to to nawet nie leżało ;).

    OdpowiedzUsuń