Dzisiaj
przychodzę z recenzją mlecznej czekolady Frey. Dostałam ją od taty, natomiast
on od kolegi który przebywał w Szwajcarii i przywiózł to cudeńko.
Opakowanie jest minimalistyczne, niebiesko-błękitne. Widząc je wiemy, że mamy do czynienia z mleczną czekoladą, która ma słodki, milkowy zapach lecz wyczuwalna jest w nim większa zawartość kakao. Nawet rzekłabym, że czasami przebijał się tu zapach czekoladowych ciastek. Mniam!
Opakowanie jest minimalistyczne, niebiesko-błękitne. Widząc je wiemy, że mamy do czynienia z mleczną czekoladą, która ma słodki, milkowy zapach lecz wyczuwalna jest w nim większa zawartość kakao. Nawet rzekłabym, że czasami przebijał się tu zapach czekoladowych ciastek. Mniam!
Czekolada sama w sobie jest twarda. Rozpuszcza się powolutku uwalniając swój smak. Jest bardzo mleczna, nieprzesłodzona ale nadal bardzo słodka. Czuć w niej
prawdziwy kakaowy posmak.
Owa tabliczka jest zdecydowanie mniej słodka od zwykłej mlecznej czekolady, bardziej subtelna… i zdecydowanie smaczniejsza.
Po kilku kostkach uwydatnia swoją słodycz. Staje się muląca i lekko szczypie w podniebienie. Lecz określiłabym to jako raczej przyjemne doznanie.
Owa tabliczka jest zdecydowanie mniej słodka od zwykłej mlecznej czekolady, bardziej subtelna… i zdecydowanie smaczniejsza.
Po kilku kostkach uwydatnia swoją słodycz. Staje się muląca i lekko szczypie w podniebienie. Lecz określiłabym to jako raczej przyjemne doznanie.
Było to moje pierwsze zetknięcie ze
Szwajcarską czekoladą. Określam je jako udane i nie obawiam się o drugą
tabliczkę – mleczną z orzechami – która spokojnie czeka w mojej szafeczce.
Chętnie przygarnęłabym kolejne tabliczki pod swoją opiekę
Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: jeśli będę miała okazję to tak
Jak słyszę "czekolada" w połączeniu ze "szwajcarska".. Ach.. Błogostan!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tej, jak i kolejnej tabliczki :)
Ja też byłam szczęśliwa gdy ją dostałam ;)
Usuńdopisuję się do listy zazdrosnych :) Nie pozostał Ci jeszcze kawałek? Skusiłabym się ;)
UsuńSzpilka nie rób mi konkurencji, no co Ty! :)
UsuńKarolina - nie dziwię się. Takie prezenty to najlepsze prezenty ;)
Nic mi nie zostało, mama wyczyściła resztki po kryjomu ;D
UsuńOj prawda ;)
Nie kusi...jak już miałabym kupować Szwajcarską czekoladę, to na pewno nie mleczną :)
OdpowiedzUsuńZ pewnością to dobra czekolada. Dla mnie trochę zbyt twarda zapewne, bo lubię takie, które niemalże rozpuszczają się już w palcach, jednak myślę, że by mi smakowała. :-)
OdpowiedzUsuńSzwajcarska = dobra, przynajmniej w moim rozumieniu. Mlecznej sama bym nie wybrała, bo nie ma na czym zawiesić zęba, ale w ramach prezentu, ba!, brałabym.
OdpowiedzUsuńJej jak dawno nie jadłyśmy zwykłej mlecznej czekolady a co dopiero szwajcarskiej? :D Taki prezent zawsze dobry :D
OdpowiedzUsuńPierwszy raz spotkałam się z tą marką, z przyjemnością obejrzałam ofertę na stronie internetowej :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że mogłam Ci przedstawić firmę której nie znałaś ;)
UsuńTakiej jeszcze chyba nie widziałam ale wygląda bardzo prosto i mojej uwagi raczej by nie przyciągnęła. Od czekolad wymagam trochę więcej.
OdpowiedzUsuńJa również ale skoro dostałam w prezencie to nie będę wybrzydzać, chociaż czasami zdarza się, że rzeczy proste zadowalają najbardziej ;)
UsuńSkądś to znam. Ostatnio dostałam od ciotki 2 czekolady mleczne Alpen Gold i cukierki kokosowe, jogurtowe, kawowe i jakieś tam w złotym sreberku, lecz firmy nie pamiętam. Lubie je, bo zwykle wiszą u mnie na choince zimą.
UsuńSentyment moja droga :P
Usuń