18 sie 2015

Ukraińska chałwa z rodzynkami i fistaszkami

Chałwa, którą dzisiaj zrecenzuję prawdopodobnie pochodzi z Ukrainy. Jest to solidny kawał sezamowej przyjemności, który albo się lubi, albo nie.
Po otwarciu opakowania poczułam mocną woń sezamu. Gdzieniegdzie mieszał się również subtelny aromat mielonej kawy.
Chałwa bardzo kruszyła się podczas krojenia. Była tłustawa, co można było wywnioskować po pozostawionym smarze na palcach.
Owy produkt zaskoczył mnie podczas testu smaku, był bardzo słodki, ale nieprzesłodzony. Mocno sezamowy, co dawało wrażenie jedzenia prawdziwej chałwy. Umieszczone w nim zostały również dodatki w postaci fistaszków i rodzynek. Orzeszki były świetne. Wspaniale chrupały, były świeże. No po prostu idealne. Aż żal ściska człowieka, gdy czasami natrafi w sklepie na zjełczałe, stare orzechy, które utraciły swój smak. Natomiast rodzynki niestety są totalnym niewypałem – twarde, bardzo suche, niesmaczne – niszczą całokształt dobrego produktu.

Ta chałwa jest jedną z nielicznych, które mogłam spróbować w swoim życiu. Odmieniła moje podejście w stosunku do tego produktu. Zachwyciła mnie swoim smakiem, niestety dodatek starych rodzynek obniżył jej całokształt i końcową ocenę.

Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie 

14 komentarzy:

  1. Jakoś nie mogę się do chałwy przełamać, ale nie powiem bardzo bym chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie prawdopodobnie, tylko dokładnie z Ukrainy :) Recenzowałam dwa inne smaki od tego producenta. Choć chałwę lubię, ba, kocham!, to do tej się nie przekonam. Możliwe, że trafiły się jakieś zdziadziałe sztuki (bo importowane i nawet bez daty ważności, nie mówiąc już o składzie czy wartościach odżywczych), ale to wystarczyło, by mnie trwale zniechęcić.

    http://livingonmyown.pl/2015/03/12/zloty-wiek-chalwa-slonecznikowa-waniliowa-z-orzechami-arachidowymi/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rzeczywiście Twoja była stara? Moja mama też ją próbowała i zgadza się ze mną. Albo mamy po prostu odmienne kubki smakowe :)

      Usuń
  3. Ja nie jestem fanką chałwy, ba, solo jej nie cierpię, ale z gruszką czy śliwkom zjem z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieki nie jadłam chałwy. :D Ale za to ona zawsze będzie mi się kojarzyć z tatą, który do tej pory szuka smaku "tej starej, dobrej" chałwy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochamy chałwę ale strasznie trudno dostać taką nieprzesłodzoną i niezatłuszczoną, taką idealną to ze świecą szukać. Kiedyś w Lidlu w pudełkach dosyć sporych były dostępne podczas tygodnia greckiego, ach co to był za smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajnie wiedzieć. Może gdy kiedyś się w Lidlu pojawi to kupię ;)

      Usuń
  6. Nigdy nie jadłam chałwy muszę wreszcie się przekonać jak to smakuje, bo nie mam pojęcia! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio!? Jestem w szoku. Koniecznie musisz jej skosztować :)

      Usuń
  7. Ooooch Ty ale mi smaka narobiłaś! Chałwy nie jadłam wieki! :)
    Całość brzmi pysznie. Gdyby nie te fistaszki zjadłabym i całą bo wygląda niesamowicie. No i te rodzynki. Chociaż w sumie lepsze takie niż te rozmiękłe w serniku :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię chałwę, ale nie lubię rodzynek!

    OdpowiedzUsuń
  9. JAdłam ale w kolorze czerwonym :) Wygląda twoja na większą niż w rzeczywistości xDD Smakowała mi ale recenzja pałęta się gdzieś po kompie xDD Nie miałam pojęcia, że z Ukrainy, dostałam od siostry ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam duża wersję, bodajże 300g :)

      Usuń