Chałwa,
którą dzisiaj zrecenzuję prawdopodobnie
pochodzi z Ukrainy. Jest to solidny kawał sezamowej przyjemności, który albo się
lubi, albo nie.
Po otwarciu opakowania poczułam mocną woń sezamu. Gdzieniegdzie mieszał się również subtelny aromat mielonej kawy.
Chałwa bardzo kruszyła się podczas krojenia. Była tłustawa, co można było wywnioskować po pozostawionym smarze na palcach.
Po otwarciu opakowania poczułam mocną woń sezamu. Gdzieniegdzie mieszał się również subtelny aromat mielonej kawy.
Chałwa bardzo kruszyła się podczas krojenia. Była tłustawa, co można było wywnioskować po pozostawionym smarze na palcach.
Owy produkt zaskoczył mnie podczas testu smaku, był bardzo słodki, ale
nieprzesłodzony. Mocno sezamowy, co dawało wrażenie jedzenia prawdziwej chałwy.
Umieszczone w nim zostały również dodatki w postaci fistaszków i rodzynek.
Orzeszki były świetne. Wspaniale chrupały, były świeże. No po prostu idealne.
Aż żal ściska człowieka, gdy czasami natrafi w sklepie na zjełczałe, stare
orzechy, które utraciły swój smak. Natomiast rodzynki niestety są totalnym
niewypałem – twarde, bardzo suche, niesmaczne – niszczą całokształt dobrego
produktu.
Ta chałwa jest jedną z nielicznych, które mogłam spróbować w swoim życiu. Odmieniła moje podejście w stosunku do tego produktu. Zachwyciła mnie swoim smakiem, niestety dodatek starych rodzynek obniżył jej całokształt i końcową ocenę.
Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie
Ta chałwa jest jedną z nielicznych, które mogłam spróbować w swoim życiu. Odmieniła moje podejście w stosunku do tego produktu. Zachwyciła mnie swoim smakiem, niestety dodatek starych rodzynek obniżył jej całokształt i końcową ocenę.
Ocena: 5/6
Czy kupię ponownie?: nie
Jakoś nie mogę się do chałwy przełamać, ale nie powiem bardzo bym chciała ;)
OdpowiedzUsuńNie prawdopodobnie, tylko dokładnie z Ukrainy :) Recenzowałam dwa inne smaki od tego producenta. Choć chałwę lubię, ba, kocham!, to do tej się nie przekonam. Możliwe, że trafiły się jakieś zdziadziałe sztuki (bo importowane i nawet bez daty ważności, nie mówiąc już o składzie czy wartościach odżywczych), ale to wystarczyło, by mnie trwale zniechęcić.
OdpowiedzUsuńhttp://livingonmyown.pl/2015/03/12/zloty-wiek-chalwa-slonecznikowa-waniliowa-z-orzechami-arachidowymi/
Może rzeczywiście Twoja była stara? Moja mama też ją próbowała i zgadza się ze mną. Albo mamy po prostu odmienne kubki smakowe :)
UsuńJa nie jestem fanką chałwy, ba, solo jej nie cierpię, ale z gruszką czy śliwkom zjem z przyjemnością :)
OdpowiedzUsuńWieki nie jadłam chałwy. :D Ale za to ona zawsze będzie mi się kojarzyć z tatą, który do tej pory szuka smaku "tej starej, dobrej" chałwy. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrów tatę :*
UsuńKochamy chałwę ale strasznie trudno dostać taką nieprzesłodzoną i niezatłuszczoną, taką idealną to ze świecą szukać. Kiedyś w Lidlu w pudełkach dosyć sporych były dostępne podczas tygodnia greckiego, ach co to był za smak :)
OdpowiedzUsuńO, fajnie wiedzieć. Może gdy kiedyś się w Lidlu pojawi to kupię ;)
UsuńNigdy nie jadłam chałwy muszę wreszcie się przekonać jak to smakuje, bo nie mam pojęcia! :D
OdpowiedzUsuńSerio!? Jestem w szoku. Koniecznie musisz jej skosztować :)
UsuńOoooch Ty ale mi smaka narobiłaś! Chałwy nie jadłam wieki! :)
OdpowiedzUsuńCałość brzmi pysznie. Gdyby nie te fistaszki zjadłabym i całą bo wygląda niesamowicie. No i te rodzynki. Chociaż w sumie lepsze takie niż te rozmiękłe w serniku :D
Lubię chałwę, ale nie lubię rodzynek!
OdpowiedzUsuńJAdłam ale w kolorze czerwonym :) Wygląda twoja na większą niż w rzeczywistości xDD Smakowała mi ale recenzja pałęta się gdzieś po kompie xDD Nie miałam pojęcia, że z Ukrainy, dostałam od siostry ^^
OdpowiedzUsuńJa mam duża wersję, bodajże 300g :)
Usuńprzecież te chałwy są słonecznikowe nie sezamowe :)
OdpowiedzUsuńMocno sezamowa????? To jest chałwa słonecznikowa, tam nie ma sezamu
OdpowiedzUsuń