6 paź 2015

Kinder Pingui o smaku malinowym

Nie wiem, czy ktokolwiek to czyta, ale dzisiaj kilka słów wstępu. Zacznę może od tego iż w obecnym obrocie sytuacji nie mam czasu dla siebie. Normalnie siedzę nad książkami od szesnastej do dziesiątej i nawet zwyczajne osiem godzin snu już mojemu organizmowi nie wystarcza, no ale mówi się trudno, kiedyś musi sobie odespać trzy lata bezsenności, tylko odbija się to na mojej senności w okolicach porannych i popołudniowych XD Także ten... stawiam sobie za wysokie wymagania. Co z tego, że się uczę jak i tak później mam poczucie winy, że za mało, że nie ma samych piątek. Śmiać mi się chce z samej siebie... choć czasami brzmi to dość dramatycznie :D A no i kurczę rozszyfrowuję już drugi dzień jak włączyć internet w telefonie z abonamentu, a na internecie o tym ani słychu. Takim jestem specem, że najbanalniejszych czynności nie potrafię wykonać... hm... to zapewne przez ten nadmierny stres ;D No, a ostatnimi już, poważnymi ogłoszeniami jest mój pomysł na serię postów (bądź jeden) taki bardziej o mnie, w którym po prostu poznalibyście mnie bardziej. Albo te kilka odsłon o postępowaniu społeczeństwa, które potępiam (mroczna strona Karoliny! już widzę te ogniki w moich oczach... ). No, a może to i to? Jeśli ktoś to czyta, to proszę napisać mi poniżej co o tym myśli. Także... ja już nie przedłużam, miłej recenzji.
To chyba dla nikogo nie będzie zdziwieniem gdy napiszę, że Kinder Pingui jest dostępne w wersji malinowej? Tak czy siak, dzisiaj o nim.
Po wyjęciu kinderka z opakowania stwierdziłam, że malin w nim nie wyczułam, ew. coś pseudo malinowego, aczkolwiek zostało to zdominowane przez inny zapach, a mianowicie mocny czekoladowo-kakaowy. Nie powiem, że nie był przyjemny, bo owszem był… ale spodziewałam się czegoś innego.
Na początek testu odłamałam kawałek czekolady. Bardzo szybko się rozpuszczała, była mocno przesłodzona i… jakby z malinowym syropem (?). Pod nią skrywał się zwykły, kakaowy biszkopt.
W środku kinderka znajdowała się duża warstwa białego, bliżej niezidentyfikowanego kremu. Który smakował chemicznie, był niesmaczny i znów okropnie przesłodzony! Pomiędzy kremem był zupełnie niewyczuwalny pasek malinowego nadzienia. Jego smak dosłownie zabiła ogromna śmietankowa słodycz. Dopiero po mocnym zastanowieniu się uznałam, że być może czasami wyczuwam malinowy posmaczek.

Ta przekąska zawiera różne tekstury m.in. czekoladę, biszkopt, krem. Wszystko nadaje całości ciekawej konsystencji. Niestety w odbiorze Kinder Pingui malinowy był dla mnie zdecydowanie za słodki. Nie za bardzo go polecam.

Ocena: 3/6
Czy kupię ponownie?: nie

21 komentarzy:

  1. Za słodki? :D Hahaha, ale cieszę się i tak, że go tak miło potraktowałaś, dziękuję ^^ :*

    Co do wstępu, jak Cię rozumiem z tą bezsennością... sama dziś spałam 2 godziny, ale to moja wieczna nadwrażliwość i stres na życie ech... i przez to faszerowana jestem lekami jak kaczka... :/

    Co do posta, dodawaj śmiało, już nie mogę się doczekać, by poznać tą twoją mroczniejszą naturę xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, za słodki jak na moje i tak wygórowane cukrowe wymagania :D Ale nie było tragedii ;)

      Ja przeczekałam lata bezsenności, a teraz śpię jak zabita po kilka godzin. Szkoda się faszerować lekami, organizm sam się naprawi tylko trzeba mu dać czas :*

      Hahaha, mroczna strona Karoliny XD

      Usuń
    2. Cieszę się, że nie było masakry :D

      Czekam trzeci rok :< Ale mam nadzieje, że pewna zmiana zadziała zbawiennie na moje zdrowie, w każdym razie dziękuję ^^ :*

      Napisz książkę, będę czekać na premierę pod Empikiem :D

      Usuń
    3. Będzie dobrze :* Ja też traciłam nadzieje, a nagle wszystko się naprawiło :)

      Nie będziesz musiała czekać, wyślę Ci przedpremierowy egzemplarz :*

      Usuń
  2. Ja od czasu ciąży(wstawanie po kilka razy w nocy siusiu,a z samego rana mdłości),a teraz przez 3lata życia dziecka śpię mało ,jeszcze nadal synek się budzi w nocy,a wstaje wcześnie rano więc ja już codziennie od 5.50 jestem na nogach . Jeszcze chwilka i będę chciała iść do pracy i z tym spaniem na pewno się nie poprawi . Pogodziłam się z tym...Co do opisywania siebie jestem na TAK . Zaś mleczna kanapka całkiem smaczna kiedyś spróbowałam od dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co prawda doświadczenia z dziećmi nie mam, ale nie stawiałabym wszystkiego na jedną kartę. Organizm się odbuduje i jeszcze będziesz długo sypiać ;)

      Usuń
    2. Kolejny punkt, dla którego nie chcę mieć dzieci :P

      Usuń
  3. Angelika czasem sobie pozwala na wersję kokosową ale malinowej za żadne skarby byśmy nie kupiły :D
    Co do nauki to doskonale Cię rozumiemy, mamy podobny sajgon a poprzeczkę ustawiamy sobie jak zawsze wysoko i nigdy nie jesteśmy dość zadowolone nawet jak ją przeskoczymy.
    Czekamy z niecierpliwością na nowe cykle wpisów, bo nas zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosowa chyba mi smakuje, ale jadłam ją tak dawno że nie pamiętam XD Pasowałoby odświeżyć kubki smakowe haha :)

      Ta nauka to jakaś masakra, ale przeżyjemy to :) :*

      Wpisy może będą :*

      Usuń
  4. bezsennosc, kawa to cos mi bliskiego :'D
    z internetem nie pomoge :<
    moze za duzo sie uczysz ? lepiej sie zapamietuje gdy ma sie swiezy umysl lepiej sie czasami przewietrz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skąd ja znam uczucie wiecznie niezaspokojonej ambicji...

    Kinder Pingui w wersji klasycznej to dla mnie totalna porażka, dlatego malinowa zupełnie mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka sama ocena jak u mnie :) Czyli takie przeciętne coś, co zapcha gdy jest ochota na słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie próbowałam, nawet specjalnie nie zwróciłam na niego uwagi w sklepie. Pingui nigdy nie był moim ulubionym, ale nie powiem, że mi nie smakował ;)

    Ja też się ostatnio strasznie nie wysypiam, a mimo to "nie mam czasu" się uczyć, jak to się dzieje? :D Czekam na nowe wpisy, zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jadłam, recenzowałam.. Niezbyt miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem co czuję, też ciągle mam naukę, naukę i naukę, a jak nie to to muszę czytać jakieś głupie książki na j. polski jakby nauczyciel nie mógł zdecydować się na jedną....szkoła </3

    Nie jadłam go jeszcze, ale same negatywne opinie...chyba nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, dla Ciebie będzie zdecydowanie za słodki ;)

      Usuń
  10. Samo KP nie jest moim ulubionym batonikiem, tysiąc razy bardziej wolę Mleczną Kanapkę (ideał) oraz troszkę niżej oceniam Maxi Kinga. Po wersję malinową nawet nie wyciągałam ręki. A co do wstępu, ja cierpię na perfekcjonizm od zawsze, ale noce to czas święty. Trzeba się wyspać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, najpóźniej idę spać o 23, a na co dzień to 22, amen ;)

      Usuń
  11. Tej wersji chyba nie jadłam, ale uwielbiam klasycznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tego co pamiętam też, ale będę musiała sobie odświerzyć smaki :)

      Usuń