Ostatnio żyję bardziej. Więc jest mnie tutaj mniej.
Kiedyś gdy przeszukiwałam biedronkowe półki natknęłam się na deserki z firmy "Polmlek", poezja lux. Były dostępne dwa warianty - truskawkowy i czekoladowy. Wybrałam truskawkowy gdyż wcześniej nie miałam styczności z takimi wyrobami i nie wiedziałam czego mam się spodziewać.Zapach tego deserku był bardzo mocny, śmietankowo-waniliowy. Jestem ciekawa skąd on się tam znalazł skoro w składzie nie ma żadnych tego typu aromatów. Natomiast warstwa budyniowa przypominała mi chemiczną truskawkę.
Pianka jest puszysta, słodka, kremowo-śmietankowa i tłusta. Przepyszna! Coś jak masa na placka!
Natomiast truskawkowy bydyń jest bardzo słodki, gęsty. Brak mu charakterystycznej mleczności i smaku prawdziwych truskawek. Gdzieś tam one są, ale dość chemiczne. Dopiero po chwili truskawkowy posmaczek zmienia się w śmietankowy. Masa jest lekko proszkowa, ale nadal smaczna.
Polmlek powinien popracować nad dolną warstwą swoich deserków. Natomiast za piankę można go pochwalić. Jest pyszna.
Ocena: 4/6
Czy kupię ponownie?: być może
On jest w Biedronce, tak? Bo chciałabym spróbować ze względu na tą śmietankę, zachęciłas mnie tym :)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy w tej chwili jest, bo jadłam go 1-2 miesiące temu, ale zawsze możesz go poszukać :*
UsuńBitej śmietany za bardzo nie lubię/nie jem, więc deserek raczej nie dla mnie. :(
OdpowiedzUsuńDla każdego coś innego :*
Usuńjadłam jadłam ^^ Ale smak czekoladowy, albo orzechowy... już nie pamiętam, dawno to było. Ale na pewno truskawki nie jadłam. A nie miałabym szczerze nic przeciwko bo bardzo lubię tego typu puste kalorie, których i tak nie jest o dziwo tak dużo :D
OdpowiedzUsuńGratuluję życia więcej poza blogiem, tak trzymaj :)
Właśnie był chyba jeszcze orzechowo-czekoladowy, ale nie byłam pewna czy ten mi posmakuje :D
UsuńDzięki :* Zawszę dość mało czasu poświęcałam na bloga, ale teraz to już tylko tak pomiędzy, w przelocie :) Lubię jak się dużo dzieje.
też założyłam bloga w okresie w którym się troche nudziłam, a tak szczerze lubię żyć pełnią życia :) Niestety teraz kiedy już czasu nie mam, głupio mi spierdzielić ze względu na tyle fantastycznych osób. Ale gdybym miała cofnąć czasu i go nie zakładać- zrobiłabym to. Ale czasu cofnąć się nie da więc, nie będę już spekulować xDD nmzc :* Życie jest za piękne by marnować je przed monitorem. Niestety mi ostatnio to nie wychodzi :<
UsuńTo dodawaj rzadziej recenzje :*
UsuńJa bym tam bloga drugi raz założyła. Uwielbiam poznawać nowe osoby, ich opinie, a pisanie recenzji to dla mnie czysta odskocznia, oraz ćwiczenie co by jeszcze lepiej operować j.polskim ^^
Właśnie dlatego tak trudno mi z niego zrezygnować, przez ludzi, którzy są tak wspaniali. Ale wiesz... czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal :) :*
UsuńTruskawkowego nie jadłam ale orzechowy był smaczny :D
OdpowiedzUsuńNo i wszyscy teraz będą kusić XD
UsuńSmak dosyć chemiczny, mi smakował średnio szczerze mówiąc... za to pachniał obłędnie. Niczym truskawkowo-mleczny Chupa chups. :D
OdpowiedzUsuńNiezłe porównanie! Zapach tego chupa chupsa jest niesamowity *.*
UsuńObstawiam żelatynę składzie, jest tak? Wygląd na to wskazuje.
OdpowiedzUsuńMam ochote na coś podobnego czy desery z Koroną od Zott, które w dzieciństwie uwielbiałam, ale jeden składnik mi przeszkadza w ich zjedzeniu.
Chyba jest, ale na 100% nie jestem pewna. Raczej nigdy nie czytam składów XD
UsuńTeż nie lubię żelatyny tak samo jak i podpuszczki. Przecież wszystko da się zastąpić!
Był jeszcze orzechowy: http://livingonmyown.pl/2015/09/07/polmlek-poezja-lux-czekoladowa-orzechowa-o-smaku-truskawkowym/ Dla mnie wszystkie trzy rewelacyjne, kocham desery typu Grand Dessert.
OdpowiedzUsuńNo właśnie potem żałowałam że nie kupiłam orzechowego, ale może jeszcze się pojawią :)
UsuńCzęść truskawkowa zapewne by mi nie zasmakowała, ale ta piankowa wygląda super ;) Zawsze bardzo lubiłam te wszystkie piankowe warstwy z deserów ;)
OdpowiedzUsuńJa podobnie :)
UsuńSzkoda, że mają żelatynę :(
OdpowiedzUsuńTeż nad tym cholernie ubolewam ;<
UsuńJak już mamy wybór to zawsze wybieramy czekoladowe smaki, bo boimy się tej owocowej chemi :P
OdpowiedzUsuńA u mnie nie ma reguły :D
UsuńCzy to twoje "żyje bardziej" ma związek z filmem i pizzą? :-D
OdpowiedzUsuńTo też, ale są jeszcze inne czynniki :) :*
UsuńNie jadłam, ale ładnie wygląda.
OdpowiedzUsuń